Dzisiaj jest 15 listopada 2018, 17:21

Czas środkowoeuropejski letni




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 319 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 12, 13, 14, 15, 16
Autor Wiadomość
Post: 23 października 2018, 11:15 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Fale grawitacyjne mogą rzucać światło na ciemną materię

Zderzające się czarne dziury, fale grawitacyjne przemierzające czasoprzestrzeń – i ogromny instrument, który pozwala naukowcom badać strukturę Wszechświata. Może to wkrótce stać się rzeczywistością, gdy LISA (Laser Interferometer Space Antenna) podejmie działanie. Naukowcy z Uniwersytetu w Zurychu odkryli, że LISA może również rzucić światło na nieuchwytną cząstkę ciemnej materii.

LISA umożliwi astrofizykom obserwacje fal grawitacyjnych pochodzące od zderzających się czarnych dziur. LISA będzie składać się z trzech statków kosmicznych krążących wokół Słońca w stałej formacji trójkąta. Przechodzące fale grawitacyjne będą nieznacznie zniekształcać boki trójkąta, a owe minimalne zniekształcenia można wykryć za pomocą wiązek laserowych łączących statki kosmiczne. LISA może zatem nadać nowy sens postrzeganiu Wszechświata przez naukowców i umożliwić im badanie niewidocznych zjawisk w różnych widmach promieniowania.

Naukowcy z Centrum Astrofizyki Teoretycznej i Kosmologii Uniwersytetu w Zurychu, wraz z kolegami z Grecji i Kanady, odkryli, że LISA nie tylko będzie w stanie zmierzyć te nieodkryte wcześniej fale, ale może również pomóc w ujawnieniu sekretów o innej tajemniczej części Wszechświata: ciemnej materii.

Uważa się, że cząsteczki ciemnej materii stanowią około 85% materii we Wszechświecie. Jednak nadal są one tylko hipotetyczne – nazwa odnosi się do ich „ukrywania się” przed wszystkim wcześniejszymi próbami dostrzeżenia ich, nie mówiąc już o zbadaniu. Jednak obliczenia pokazują, że wiele galaktyk zostałoby rozerwanych na strzępy w czasie rotacji, gdyby nie były utrzymywane razem przez duże ilości ciemnej materii.

Jest to szczególnie prawdziwe w przypadku galaktyk karłowatych. Chociaż są one małe i słabe, są także najliczniejsze we Wszechświecie. To, co czyni je szczególnie interesującymi dla astrofizyków, to fakt, że ich struktury są zdominowane przez ciemną materię, dzięki czemu są naturalnym laboratorium do badania tej nieuchwytnej formy materii.

Jak poinformowano w Astrophysical Journal Letters, wysokiej rozdzielczości symulacje komputerowe narodzin galaktyk karłowatych przyniosły zaskakujące wyniki. Obserwując wzajemne oddziaływanie ciemnej materii, gwiazd i czarnych dziur znajdujących się w centrach galaktyk, zespół naukowców w Zurychu odkrył silny związek między tempem łączącymi się czarnych dziur a ilością ciemnej materii w centrach galaktyk karłowatych. Pomiar fal grawitacyjnych emitowanych z łączących się czarnych dziur może dostarczyć wskazówek na temat właściwości hipotetycznej cząstki ciemnej materii.

Nowo odnaleziony związek pomiędzy czarnymi dziurami a ciemną materią można teraz po raz pierwszy opisać w matematyczny i dokładny sposób. Ale jak podkreśla Lucio Mayer, lider grupy, nie jest to przypadkowe odkrycie. Ciemna materia to wyróżniająca się cecha galaktyk karłowatych. Dlatego też naukowcy od dawna podejrzewali, że powinna mieć wyraźny wpływ na właściwości kosmologiczne.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Zurich

Vega


Załączniki:
tamfalimage.jpg
tamfalimage.jpg [ 555.21 KiB | Przeglądany 221 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 23 października 2018, 18:42 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Najwolniejszy znany pulsar odkryty przez doktorantkę

Doktorantka z Uniwersytetu w Manchesterze odkryła pulsara, który ma blisko 14 mln lat i rotuje najwolniej z dotąd obserwowanych obiektów tego typu.

Chia Min Tan, doktorantka z Jodrell Bank Centre for Astrophysics w Manchesterze, była częścią międzynarodowego zespołu, w skład którego weszli astronomowie z Manchesteru, Astron i Uniwersytetu w Amsterdamie. Zespół prowadził badania przy użyciu LOFAR (Low-Frequency Array), którego serce znajduje się w Holandii.

Pulsary są szybko rotującymi gwiazdami neutronowymi wytwarzającymi promieniowanie elektromagnetyczne w wiązkach, które wychodzą z ich biegunów magnetycznych. Te kosmiczne latarnie morskie rodzą się, gdy potężna gwiazda eksploduje jako supernowa. Po takim wybuchu powstaje bardzo gęsta „gwiazda neutronowa” o średnicy zaledwie około 20 km.

Najszybciej rotujący znany nauce pulsar wiruje raz na 1,4 milisekundy, czyli 716 razy na sekundę czy 42 960 razy na minutę.

Do tej pory najwolniejszy znany pulsar rotował raz na 8,5 sekundy. Najnowszy odkryty pulsar, który znajduje się w gwiazdozbiorze Kasjopei w odległości 5200 lat świetlnych od Ziemi, rotuje znacznie wolniej, bo raz na 23,5 sekundy.

To, co czyni odkrycie jeszcze bardziej nieprawdopodobnym to fakt, że emisja radiowa z pulsara trwa zaledwie 200 milisekund w ciągu jego 23,5 sekundowej rotacji.

Chia Min wyjaśnia: „Emisja radiowa pochodząca od pulsara działa jak kosmiczna latarnia morska, a sygnał można zobaczyć tylko wtedy, gdy jego promień skierowany jest dokładnie w stronę obserwatora. W tym przypadku wiązka jest tak wąska, że łatwo mogłaby ominąć Ziemię. Wolniej wirujące pulsary są jeszcze trudniejsze do wykrycia. Niesamowite jest to, że pulsar ten rotuje 15 000 razy wolniej, niż najszybszy znany pulsar. Mamy nadzieję, że dzięki LOFAR znajdziemy ich więcej”.

Astronomowie odkryli tego pulsara podczas przeglądu LOFAR Tied-Array All-Sky Survey. Przegląd ten szuka pulsarów na niebie północnym. Czas naświetlania wybranego fragmentu nieba w takim przeglądzie trwa godzinę. Jest to znacznie dłużej, niż w poprzednich przeglądach, co dało czułość potrzebną do odkrycia tego zaskakującego pulsara.

Naukowcy nie tylko „usłyszeli’ regularny sygnał tykania pulsara, ale także „zobaczyli” pulsar w obrazowaniu LOFAR. Współautor pracy, profesor Ben Stappers, także z Uniwersytetu w Manchesterze, powiedział: „Ten pulsar był wystarczająco jasny i wirował na tyle powoli, że mogliśmy na obrazach zobaczyć, jak miga”.

Pulsar ma około 14 mln lat ale wciąż ma silne pole magnetyczne. Zaskakujące dla astronomów jest to, że może on wirować tak wolno a mimo to emitować impulsy radiowe. Najwyraźniej pulsary radiowe mogą rotować wolniej, niż do tej pory sądzono. Stawia to wyzwanie teoriom o tym, jak pulsary świecą.

Następnym krokiem dla astronomów będzie kontynuowanie badania LOFAR w celu znalezienia nowych pulsarów. Planują także obserwować swoje nowe znalezisko za pomocą teleskopu kosmicznego XMM-Newton. Teleskop ten jest przeznaczony do wykrywania promieniowania rentgenowskiego. Jeżeli ten bardzo powolny pulsar będzie widoczny także w tym promieniowaniu, da to ważny wgląd w jego historię i pochodzenie.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Manchester

Vega


Załączniki:
1920_pulsar.jpg
1920_pulsar.jpg [ 693.76 KiB | Przeglądany 219 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 24 października 2018, 17:02 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Dlaczego galaktyki przestają tworzyć gwiazdy?

Gromady galaktyk są rzadkimi obszarami Wszechświata składającymi się z setek galaktyk zawierających tryliony gwiazd, gorący gaz oraz ciemną materię.

Od dawna wiadomo, że gdy galaktyka opada do gromady, formowanie się gwiazd zostaje dość gwałtownie odcięte w procesie znanym jako gaszenie. To, co powoduje, że gwiazdy gasną, nadal pozostaje tajemnicą, pomimo kilku wiarygodnych wyjaśnień zaproponowanych przez astronomów.

Nowe badania przeprowadzone przez międzynarodowy zespół astronomów, pod kierownictwem Ryana Foltza, dokonały najlepszego jak dotąd pomiaru wygaszana w skali czasowej, mierząc jego zmienność na przestrzeni 70% historii Wszechświata. Badanie ujawniło jednak proces prawdopodobnie odpowiedzialny za wyłączanie formowania się gwiazd w gromadach.

Wiadomo, że każda galaktyka wchodząca w skład gromady przynosi ze sobą trochę zimnego gazu, który jeszcze nie uformował gwiazd. Jedno z możliwych wyjaśnień sugeruje, że zanim zimny gaz przekształci się w gwiazdy, zostaje z dala od galaktyki „odpędzony” przez gorący, gęsty gaz już w gromadzie, powodując zaprzestanie tworzenia gwiazd.

Inna możliwość jest taka, że zamiast tego galaktyki są „zduszone”, co oznacza, że przestają tworzyć gwiazdy, ponieważ ich rezerwuary przestają być uzupełniane dodatkowym zimnym gazem, gdy wpadną do wnętrza gromady. Przewiduje się, że będzie to proces wolniejszy, niż odpędzanie.

Trzecia możliwość polega na tym, że energia z procesu formowania się gwiazd odrzuca większość zimnego gazowego paliwa z galaktyki, zapobiegając tworzeniu się tych nowych. Oczekuje się, że scenariusz „wypływu” nastąpi w szybszym czasie, niż odpędzanie, ponieważ gaz z galaktyki jest tracony na zawsze i przestaje być dostępny do formowania nowych gwiazd.

Ponieważ wszystkie trzy procesy przewidują, że galaktyki zgasną w różnych relatywnych ramach czasowych w historii Wszechświata, astronomowie postulowali, że gdyby mogli porównać liczbę wygaszonych galaktyk obserwowanych w długim okresie czasu, dominujący proces powodujący wygaszanie łatwiej stałby się widoczny.

Jednak, do niedawna bardzo trudno było znaleźć odległe gromady, a jeszcze trudniej zmierzyć właściwości ich galaktyk. Międzynarodowy przegląd Spitzer Adaptation of the Red-sequence Cluster Survey (SpARCS), wykonał pomiar ponad 70% historii Wszechświata, zrealizowany dzięki pionierskim nowym technologiom wykrywania gromad, które umożliwiły odkrycie setek nowych gromad w odległym Wszechświecie.

Wykorzystując niektóre z nowo odkrytych przez SpARCS gromad w badaniu, wykazano, że galaktyce zajmuje znacznie więcej czasu zaprzestanie tworzenia gwiazd, gdy Wszechświat się starzeje. Gdy był młody (4 mld lat) trwało to zaledwie 1,1 mld lat, gdy był w wieku średnim (6 mld lat) proces ten trwał 1,3 mld lat a w obecnym Wszechświecie trwa to już 5 mld lat.

Aby wykonać ten najnowszy pomiar, zespołowi SpARCS potrzebnych było 10 nocy obserwacji za pomocą teleskopów Kecka oraz 25 nocy na bliźniaczych teleskopach Gemini.

Zespół otrzymał dodatkowe noce obserwacyjne oraz wsparcie finansowe, aby zbadać, w jaki sposób formowanie się gwiazd zatrzymuje się w galaktykach o bardziej regularnych masach, oraz aby analizować wysokiej rozdzielczości obrazy wygaszanych galaktyk.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of California

Vega


Załączniki:
SP0035_RGB_center_withtext_v1.jpg
SP0035_RGB_center_withtext_v1.jpg [ 74.3 KiB | Przeglądany 211 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 25 października 2018, 17:20 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Astronomowie zauważają oznaki łączenia się supermasywnych czarnych dziur

W najnowszych badaniach, których wyniki ukazały się w Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, naukowcy informują o dowodach na dużą liczbę podwójnych supermasywnych czarnych dziur, prawdopodobnie prekursorów zdarzeń łączenia się ogromnych czarnych dziur. Potwierdza to obecne rozumienie ewolucji kosmologicznej – że galaktyki i związane z nimi czarne dziury łączą się na przestrzeni czasu, tworząc coraz większe galaktyki i czarne dziury.

Astronomowie z University of Hertfordshire, wraz z międzynarodowym zespołem naukowców, przyjrzeli się mapom radiowym źródeł potężnych dżetów i znaleźli znaki zwykle pojawiające się podczas patrzenia na czarne dziury, które znajdują się blisko siebie.

Zanim czarne dziury się połączą, tworzą podwójną czarną dziurę, w której obydwa składniki krążą wokół siebie. Teleskopy do detekcji fal grawitacyjnych od 2015 r. są w stanie udowodnić łączenie się czarnych dziur, mierząc silne impulsy fal grawitacyjnych emitowane podczas łączenia się czarnych dziur, jednak obecna technologia nie może być wykorzystana do zaprezentowania obecności podwójnych supermasywnych czarnych dziur.

Supermasywne czarne dziury emitują potężne dżety. Dwie supermasywne czarne dziury krążące po orbicie powodują, że strumień pochodzący z jądra galaktyki okresowo zmienia swój kierunek. Astronomowie z University of Hertfordshire badali kierunek, w którym emitowane są strumienie oraz różnice w tych kierunkach. Porównali kierunek dżetów z jednym z radiowych płatów (które przechowują wszystkie cząstki, jakie kiedykolwiek przeszły przez te kanały strumieniowe), aby pokazać, że metoda ta może być używana do wskazania podwójnych supermasywnych czarnych dziur.

Dr Martin Krause, główny autor badania, powiedział: „Od dłuższego czasu badaliśmy dżety w różnych warunkach za pomocą symulacji komputerowych. Byliśmy zaskoczeni znalezieniem w tym pierwszym systematycznym porównaniu do radiowych map o wysokiej rozdzielczości z najsilniejszych źródeł radiowych, sygnatur, które były kompatybilne z precesją strumienia w ¾ źródeł.”

Fakt, że najpotężniejsze dżety są powiązane z podwójnymi czarnymi dziurami, może mieć poważne konsekwencje dla powstawania gwiazd w galaktykach; gwiazdy tworzą się z zimnego gazu, strumienie ogrzewają ten gaz, a tym samym tłumią ich powstawanie. Strumień, który zawsze kieruje się w tę samą stronę, ogrzewa jedynie ograniczoną ilość gazu w pobliżu. Jednak strumienie z czarnych dziur zmieniają kierunek w sposób ciągły. W związku z tym mogą rozgrzać znacznie więcej gazu, skuteczniej tłumiąc powstawanie gwiazd, przyczyniając się w ten sposób do zachowania liczby gwiazd w galaktykach w obserwowanych granicach.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Royal Astronomical Society

Vega


Załączniki:
3C334_v01.001.jpeg
3C334_v01.001.jpeg [ 1.35 MiB | Przeglądany 205 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 28 października 2018, 15:57 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Astronomowie potwierdzają kolizję pomiędzy Obłokami Magellana

Jeżeli w pogodną noc znajdujesz się na południowej półkuli, możesz zobaczyć dwa jasne obłoki, odsunięte nieco od pasa Drogi Mlecznej. Te obłoki gwiazd są galaktykami satelitarnymi Drogi Mlecznej, zwane Małym i Wielkim Obłokiem Magellana (SMC i LMC).

Wykorzystując nowo opublikowane dane z potężnego teleskopu kosmicznego, astronomowie z University of Michigan odkryli, że południowo-wschodni region Małego Obłoku Magellana (“Skrzydło”), odsuwa się od głównej części tej galaktyki, dostarczając pierwszych jednoznacznych dowodów na to, że Mały i Wielki Obłok Magellana niedawno zderzyły się.

Wraz z międzynarodowym zespołem, Sally Oey i Johnny Dorigo Jones badali SMC pod kątem „uciekających” gwiazd lub gwiazd, które zostały wyrzucone z gromad w Małym Obłoku Magellana. Aby obserwować tę galaktykę, wykorzystali najnowsze dane z teleskopu Gaia.

Gaia została zaprojektowana tak, aby fotografować gwiazdy wielokrotnie na przestrzeni kilku lat, by przedstawić ich ruch w czasie rzeczywistym. W ten sposób naukowcy mogą zmierzyć, jak gwiazdy poruszają się na niebie.

Badanie gwiazd w pojedynczej galaktyce pomaga astronomom na dwa sposoby: po pierwsze dostarcza statystycznie kompletną próbkę gwiazd w jednej macierzystej galaktyce. Po drugie, daje astronomom jednakowy dystans do wszystkich gwiazd, co pomaga im zmierzyć ich indywidualne prędkości.

Astronomowie usunęli ruch masowy całego SMC, aby dowiedzieć się więcej o prędkościach poszczególnych gwiazd w celu zrozumienia fizycznych procesów zachodzących w Obłoku.

Oey i Dorigo Jones badają uciekające gwiazdy, aby ustalić, w jaki sposób zostały wyrzucone z tych gromad. W jednym mechanizmie, zwanym scenariuszem podwójnej supernowej, jedna gwiazda w grawitacyjnie związanej parze wybucha jako supernowa, wyrzucając druga gwiazdę jak z procy. Mechanizm ten wytwarza gwiazdy podwójne emitujące promieniowanie rentgenowskie.

Inny mechanizm jest taki, że niestabilna grawitacyjnie gromada gwiazd ostatecznie wyrzuca jedną lub dwie gwiazdy z grupy. Nazywa się to dynamicznym scenariuszem wyrzucania, który wytwarza normalne gwiazdy podwójne. Naukowcy odkryli znaczną liczbę uciekających gwiazd wśród podwójnych rentgenowskich i normalnych układów podwójnych, co wskazuje, że obydwa mechanizmy są ważne przy wyrzucaniu gwiazd z gromad.

Patrząc na te dane, zespół zaobserwował również, że wszystkie gwiazdy w Skrzydle poruszają się w podobnym kierunku i z podobną prędkością. To pokazuje, że SMC i LMC prawdopodobnie miały kolizję kilkaset milionów lat temu.

Uczestniczka badania, Gurtina Besla z University of Arizona, wymodelowała kolizję Obłoków. Wraz z zespołem przewidziała kilka lat temu, że bezpośrednie zderzenie sprawi, że region Skrzydła SMC przesunie się w kierunku LMC. Natomiast jeżeli obydwie galaktyki by się jedynie zbliżyły do siebie, gwiazdy Skrzydła poruszałyby się prostopadle. Zamiast tego Skrzydło odsuwa się od SMC, w kierunku LMC, potwierdzając, że nastąpiła bezpośrednia kolizja.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Michigan

Vega


Załączniki:
u-m-astronomers-confirm-collision-between-two-milky-way-satellite-galaxies-SMC.jpg
u-m-astronomers-confirm-collision-between-two-milky-way-satellite-galaxies-SMC.jpg [ 590.51 KiB | Przeglądany 194 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 29 października 2018, 16:05 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Potwierdzono obecność księżyców Kordylewskiego?

Zespół węgierskich astronomów i fizyków mógł potwierdzić dwa nieuchwytne obłoki pyłowe w punktach Lagrange’a, zaledwie 400 000 km od Ziemi. Obłoki, po raz pierwszy opisane i nazwane przez polskiego astronoma Kazimierza Kordylewskiego w 1956 roku, są wyjątkowo słabe, więc ich istnienie jest kontrowersyjne. Nowa praca pojawiła się w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

Układ Ziemia-Księżyc ma pięć tzw. punktów libracyjnych (punkty Lagrange’a), w których siły grawitacyjne zachowują względną pozycję umieszczonych tam obiektów. Dwa z tych punktów, L4 i L5, tworzą z Ziemią i Księżycem trójkąt równoboczny, i poruszają się wokół Ziemi, gdy Księżyc porusza się po orbicie.

L4 i L5 nie są całkowicie stabilne, ponieważ są zakłócane przez przyciąganie grawitacyjne Słońca. Uważa się jednak, że są to miejsca, w których, przynajmniej tymczasowo, może gromadzić się pył międzyplanetarny. Kordylewski zaobserwował dwa pobliskie skupiska pyłu w punkcie L5 w 1956 a sfotografował w 1961 roku, ale ich skrajna słabość sprawia, że są one trudne do wykrycia, i wielu naukowców wątpiło w ich istnienie.

W tegorocznej publikacji węgierski zespół, pod kierownictwem Gábora Horvátha z Eötvös Loránd University, wymodelował obłoki Kordylewskiego, aby ocenić, w jaki sposób powstają i jak można je wykryć. Naukowcy byli zainteresowani, jak one wyglądają oglądane przez filtry polaryzacyjne, które przekazują światło o określonym kierunku drgań, podobnym do występującego w niektórych rodzajach okularów przeciwsłonecznych. Światło rozproszone lub odbite jest zawsze mniej lub bardziej spolaryzowane, w zależności od kąta rozproszenia lub odbicia.

Następnie postanowili znaleźć te obłoki pyłowe. Z liniowo polaryzującym filtrem podłączonym do obiektywu kamery i detektora CCD w prywatnym obserwatorium Slíz-Balogh na Węgrzech, naukowcy wykonali ekspozycje rzekomego położenia obłoków Kordylewskiego w punkcie L5.

Uzyskane obrazy pokazują spolaryzowane światło odbite od pyłu, rozciągające się poza polem widzenia obiektywu kamery. Obserwowany wzór pasuje do przewidywań dokonanych przez tę samą grupę badaczy we wcześniejszej pracy i jest zgodny z najwcześniejszymi obserwacjami pyłowych księżyców Kordylewskiego sprzed sześciu dekad. Grupa Horvátha była w stanie wykluczyć artefakty optyczne i inne efekty, co oznacza, że obecność pyłowych obłoków została potwierdzona.

Judit Slíz-Balogh komentuje ich odkrycie: „Obłoki Kordylewskiego są dwoma najtrudniejszymi obiektami do znalezienia, a chociaż są tak blisko Ziemi, jak Księżyc, są przeważnie pomijane przez badaczy w astronomii. Intrygujące jest potwierdzenie, że nasza planeta ma pyłowe pseudo-satelity na orbicie obok naszego księżycowego sąsiada.”

Biorąc pod uwagę ich stabilność, punkty L4 i L5 są postrzegane jako potencjalne miejsca dla orbitujących sond kosmicznych oraz jako stacje transferowe dla misji eksplorujących szerszy Układ Słoneczny. Istnieją również propozycje dotyczące przechowywania w dwóch punktach. Przyszłe badania będą dotyczyć L4 i L5 oraz związanych z nimi obłoków pyłowych Kordylewskiego, w celu zrozumienia, jak stabilne są naprawdę i czy ich pył stanowi jakiekolwiek zagrożenie dla sprzętu i przyszłych astronautów.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
RAS

Vega


Załączniki:
kordylewski_cloud-text.jpg
kordylewski_cloud-text.jpg [ 94.08 KiB | Przeglądany 187 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 30 października 2018, 14:35 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Astronomowie świadkami powolnej śmierci pobliskiej galaktyki

Astronomowie z ANU i CSIRO byli świadkami powolnej śmierci sąsiedniej galaktyki karłowatej, która stopniowo traci energię do tworzenia gwiazd.

Nowe, recenzowane badanie dotyczące Małego Obłoku Magellana (SMC), który stanowi niewielki ułamek rozmiarów i masy Drogi Mlecznej, wykorzystuje zdjęcie zrobione przy użyciu potężnego australijskiego radioteleskopu ASKAP (Australian SKA Pathfinder).

Główna badaczka, prof. Naomi McClure-Griffiths z ANU, powiedziała, że funkcje obrazów radiowych są ponad trzy razy precyzyjniejsze, niż poprzednie obrazy SMC, co pozwoliło zespołowi na dokładniejsze zbadanie interakcji pomiędzy małą galaktyką i jej środowiskiem.

Astronomom udało się zaobserwować potężny wypływ wodoru z Małego Obłoku Magellana. Implikacją jest, że galaktyka może w końcu przestać tworzyć nowe gwiazdy, jeżeli straci cały swój gaz, a galaktyki, które przestają tworzyć gwiazdy, stopniowo umierają.

Profesor McClure-Griffiths powiedziała, że odkrycie, które jest częścią projektu badającego ewolucję galaktyk, dostarczyło pierwszy wyraźny obserwacyjny pomiar ilości masy utraconej przez galaktykę karłowatą.

Wynik jest również ważne, ponieważ pokazuje potencjalne źródło gazu dla ogromnego Strumienia Magellana, który otacza Drogę Mleczną. Ostatecznie Mały Obłok Magellana prawdopodobnie zostanie pochłonięty przez naszą Drogę Mleczną.

Współbadacz CSIRO, dr David McConnell, powiedział, że ASKAP dzięki unikalnym odbiornikom radiowym, które dają mu panoramiczny widok na niebo, jest bezkonkurencyjny na świecie dla tego rodzaju badań.

Teleskop pokrył całą galaktykę SMC jednym ujęciem i sfotografował jej wodór (najobficiej występujący pierwiastek we Wszechświecie i składnik gwiazd) z niespotykanymi szczegółami.

ASKAP będzie tworzyć najnowocześniejsze zdjęcia wodoru w naszej Drodze Mlecznej i Obłokach Magellana, dając astronomom pełne zrozumienie, w jaki sposób ten układ galaktyk karłowatych łączy się z naszą galaktyką i czego uczy nas o ewolucji innych galaktyk.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
ANU

Vega


Załączniki:
_MG_9438 Panorama 3x2 copy.jpg
_MG_9438 Panorama 3x2 copy.jpg [ 152.21 KiB | Przeglądany 184 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 01 listopada 2018, 15:11 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Naukowcy obserwują silny wiatr molekularny w aktywnej galaktyce spiralnej

Międzynarodowy zespół naukowców korzystający z LMT (Large Millimeter Telescope) w środkowym Meksyku wykrył niespodziewany i silny wypływ gazu molekularnego w odległej aktywnej galaktyce podobnej do Drogi Mlecznej. Galaktyka znajduje się w odległości 800 mln lat świetlnych od Ziemi.

Min S. Yun, profesor astronomii na University of Massachusetts Amherst mówi: „Zrozumienie, jak często centralna czarna dziura zakłóca swoją galaktykę poprzez nieznany jeszcze energetyczny proces sprzężenia zwrotnego, jest jednym z najważniejszych pytań pozostających bez odpowiedzi w dzisiejszych badaniach ewolucji galaktyk a LMT o powierzchni 50 metrów, powinien dostarczyć lepszego spojrzenia na problem w nadchodzących sezonach obserwacyjnych.”

Około dwa lata temu, dzięki danym rentgenowskim uzyskanym przez satelitę XMM-Newton, odnotowano obecność skrajnie szybkich wypływów zjonizowanego gorącego gazu w tym samym obiekcie, nazwanym IRAS17020+4544. Uważa się, że wiatry pochodzą z dysku akrecyjnego zlokalizowanego wokół supermasywnej czarnej dziury, która napędza świecące aktywne jądra galaktyczne (kwazary). Aktywność tego typu galaktyk jest związana z energią uwalnianą przez procesy akrecyjne, które zachodzą w pobliżu czarnej dziury. Pomimo obecności aktywnego jądra, galaktyka ta jest znacznie słabsza w porównaniu z kwazarami.

Dane uzyskane za pomocą spektrografu LMT Redshift Search Receiver (RSR), opracowane w UMass Amherst, ujawniają, że takie skrajnie szybkie wypływy promieniowania rentgenowskiego współistnieją z molekularnym wypływem zimnego i gęstego gazu emitowanego na częstotliwościach milimetrowych.

Anna Lia Longinotti z INAOE wyjaśnia, że gaz wykryty przez LMT znajduje się w tej samej galaktyce w dużej odległości, 2000 – 20 000 lat świetlnych od centralnej czarnej dziury, podczas gdy szybki wiatr promieni X znajduje się znacznie bliżej czarnej dziury, w sercu aktywnego jądra.

Longinotti podkreśla, że wśród naukowych osiągnięć w wykonywaniu obserwacji molekularnego gazu AGN należy potwierdzić istnienie połączenia szybkich wiatrów z dysków akrecyjnych i wielkoskalowych wypływów gazu molekularnego.

Wiatr dysku akrecyjnego, obserwowany w promieniowaniu rentgenowskim, jest wyrzucany z pewną energią i siłą. Pomiary wykonane przez naukowców wydają się wskazywać, że wypływ molekularny oszczędza tę energię początkową podczas zamiatania galaktyki, dlatego widzą to połączenie, a to wydaje się oznaczać, że zachowanie czarnej dziury, która jest odpowiedzialna za wyrzucanie wiatru dysku, ma głęboki wpływ na gaz dystrybuowany na znacznie większą skalę w galaktyce macierzystej. Podsumowując, połączenie to reguluje aktywność formowania się gwiazd i ewolucję galaktyk.

Nie było to spodziewane zjawisko w obiektach, które nie są kwazarami czy skrajnie świecącymi galaktykami podczerwonymi (Ultra Luminous Infrared Galaxies). Obydwa charakteryzują się dużą ilością gazu molekularnego. Astronomowie wiedzieli, że techniczne właściwości LMT umożliwiają rutynową obserwację gazu molekularnego w galaktykach, ale w tej konkretnej można było określić obecność wypływu molekularnego i zmierzyć jego prędkość. Chociaż nie jest ona tak wysoka, jak ta zaobserwowana dla wiatru rentgenowskiego, prędkość wypływu molekularnego waha się między 700 a 1000 km/s, a więc znacznie przewyższa zimny gaz zwyczajowo obserwowany podczas współrotacji w kilku galaktykach.

Olga Vega z INAOE, która także uczestniczyła w projekcie, podkreśla, że LMT jest obecnie najlepszym pojedynczym teleskopem do przeprowadzania tego typu badań. Do tej pory połączenie między tymi wiatrami zostało wykryte tylko w trzech obiektach, a pozostałe dwa są dziesięciokrotnie jaśniejsze, niż ten. Vega mówi teraz, że LMT wykorzystuje 50-metrową antenę a nowe oprzyrządowanie jest instalowane, więc jest idealnym obserwatorium do wyszukiwania i wykrywania wypływów w innych galaktykach. Jeżeli celem jest przeprowadzenie głębszego badania, konieczne jest przejście do interferometrii, ponieważ technika ta umożliwia ukazanie wymiarów, rozkładu przestrzennego i geometrii wypływów molekularnych. Niemniej jednak, LMT będzie grało fundamentalną rolę w odkrywaniu nowych wypływów molekularnych, a tym samym zdemaskowaniu natury kosmicznej informacji zwrotnej i jej roli w ewolucji galaktyk.

Naukowcy mówią, że ta konkretna galaktyka będzie przedmiotem dalszych badań na wielu długościach fali. Po raz pierwszy zostanie przeprowadzona tak szeroka i kompletna kampania w celu lepszego zrozumienia zjawiska wypływów.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Massachusetts

Vega


Załączniki:
collage_gtm_iras17.jpg
collage_gtm_iras17.jpg [ 105.79 KiB | Przeglądany 169 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 02 listopada 2018, 17:43 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Astronomowie odkryli olbrzyma, który kształtował wczesne dni Drogi Mlecznej

Około 10 mld lat temu Droga Mleczna połączyła się z dużą galaktyką. Gwiazdy tego partnera, nazwanego Gaia-Enceladus, stanowią większość halo Galaktyki oraz ukształtowały gruby dysk, nadając mu wybrzuszoną formę.

Duże galaktyki, takie jak nasza Droga Mleczna, są wynikiem połączenia się mniejszych galaktyk. Pytanie brzmi: czy galaktyka taka jak Droga Mleczna, jest wytworem wielu małych połączeń czy kilku dużych? Profesor astronomii z Uniwersytetu w Groningen, Amina Helmi, większość swojej kariery spędziła szukając w Drodze Mlecznej „skamielin”, które mogą dać wskazówki dotyczące jej ewolucji. Wykorzystała skład chemiczny, położenie i trajektorie gwiazd w halo, aby wywnioskować ich historię, a tym samym zidentyfikować zderzenia, które stworzyły wczesną Drogę Mleczną.

Ostatni, drugi zestaw danych z satelity Gaia, z kwietnia ubiegłego roku dostarczył profesor Helmi danych o około 1,7 mld gwiazd. Helmi jest zaangażowana w rozwój misji Gaia od około 20 lat i była częścią zespołu ds. Walidacji danych z drugiego zestawu danych z misji. Teraz wykorzystała te dane, aby szukać śladów zderzeń w halo. „Spodziewaliśmy się gwiazd z połączenia w halo galaktycznym. Nie spodziewaliśmy się natomiast, że większość tych gwiazd ma wspólne pochodzenie z jednego bardzo dużego zderzenia.”

Tak naprawdę znalazła. Sygnatura chemiczna wielu gwiazd halo wyraźnie różni się od „rodzimych” gwiazd Drogi Mlecznej. „I są one dość jednorodną grupą, co wskazuje, że mają wspólne pochodzenie.” Przez wyznaczenie zarówno trajektorii, jak i sygnatury chemicznej wiemy, że „najeźdźcy” wyraźnie się wyróżniają. Helmi mówi: „Najmłodsze gwiazdy z Gaia-Enceladus są w rzeczywistości młodsze od rodzimych gwiazd Drogi Mlecznej w tym, co jest teraz zgrubieniem centralnym. Oznacza to, że jego prekursor był już obecny, kiedy nastąpiło połączenie, a Gaia-Enceladus, ze względu na swój duży rozmiar, potrząsnął nim i nadął.”

W poprzednim artykule Helmi opisała już wielkiego „kleksa” gwiazd mających to samo pochodzenie. Teraz pokazuje, że gwiazdy w halo z tego kleksa są szczątkami po połączeniu się jakieś 10 mld lat temu Drogi Mlecznej z galaktyką, która była nieco masywniejsza, niż Mały Obłok Magellana. Galaktyka nazywa się Gaia-Enceladus, po Wielkim Enceladusie, który w mitologii greckiej narodził się z Gai (bogini Ziemi) i Uranosa (boga nieba).

Dane dotyczące kinematyki, chemii, wieku i rozmieszczenia przestrzennego z rodzimych gwiazd Drogi Mlecznej i pozostałości Gaia-Enceladus przypomniały Helmi o symulacjach wykonanych przez byłego doktoranta, jakieś dziesięć lat temu. Jego symulacja połączenia dużej galaktyki w kształcie dysku z młodą Drogą Mleczną wytworzyły rozkład gwiazd z obu obiektów, co jest całkowicie zgodne z danymi z Gai. Teraz astronomowie to zaobserwowali dzięki danym z misji Gaia.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Groningen

Vega


Załączniki:
1031-amina-helmi-enceladus.jpg
1031-amina-helmi-enceladus.jpg [ 1.49 MiB | Przeglądany 163 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 03 listopada 2018, 18:33 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Tworzenie pyłu w ewoluujących układach egzoplanetarnych

Zmienność gwiazd dawno pozwoliła spojrzeć na ich fizyczne właściwości. Na przykład gwiazda Mira (Omikron Ceti), została tak nazwana w 1596 roku przez holenderskich astronomów, którzy byli zdumieni jej cudownym pojaśnianiem z powodu tego, o czym dzisiaj wiemy, że jest okresową zmianą jej wielkości i temperatury. O wiele mniej dynamiczna zmienność może być również uzyskana, gdy gwiazda posiada dysk pyłowy, który czasem blokuje część światła, gdy jest ona obserwowana z Ziemi. Mniejsze i słabsze gwiazdy są zwykle niedostępne do badań nad ich zmiennością, ale czasem ich dyski (jeżeli takowe posiadają) mogą generować wystarczającą ilość gruzu, aby wpłynąć na wykrywalne zmiany w świetle gwiazd. Dla astronomów zainteresowanych tym, jak z dysków pyłowych wokół gwiazd wszystkich typów powstały planety, te mniejsze układy mogą potencjalnie ograniczać większy obraz powstawania planet i ewolucji, zwłaszcza jeżeli sygnalizują one jakieś dramatyczne zdarzenia lub ważną fazę ewolucji, taką jak faza Wielkiego Bombardowania w początkowej historii Układu Słonecznego. Niektóre zmiany w dyskach egzoplanetarnych zostały już zauważone. Dzięki zmienności w widmie optycznym i ultrafioletowym gwiazd oraz nieregularnemu pociemnianiu światła gwiazd, wiadomo na przykład, że komety występują w garstce układów egzoplanetarnych.

Biały karzeł jest ewolucyjnym produktem końcowym gwiazd takich, jak Słońce, które za kolejne 7 mld lat nie będzie w stanie podtrzymywać spalania paliwa jądrowego. Zmniejszy się do ułamka swojego promienia, mając masę połowy tej, jaką ma obecnie i stanie się białym karłem. Obiekty takie są powszechne, a najmniejszy z nich jest towarzyszem najjaśniejszej gwiazdy nocnego nieba – Syriusza. Astronom CfA, Scott Kenyon, był częścią zespołu, który badał białego karła GD56 przez 11,2 roku i zaobserwował, że wzrost i spadek jego blasku o około 20% zgadza się z wytwarzaniem pyłu lub zmniejszeniem jego dysku. Zespół wykorzystał kamerę IRAC na teleskopie Spitzera, misję WISE oraz obserwacje z naziemnych teleskopów UKIRT i Keck, aby scharakteryzować te wahania. Okazało się, że nie wykazuje on zmiany barwy, co oznacza, że cały pył został zniszczony albo utworzony w tej samej temperaturze, w związku z czym prawdopodobnie znajduje się w tej samej odległości od gwiazdy. Naukowcy stawiają hipotezę, że przyciąganie grawitacyjne lub szlifowanie zderzeniowe pomiędzy cząsteczkami w dysku jest odpowiedzialne kolejno za zmniejszenie lub zwiększenie w obszarze dysku pyłowego, a zatem i w zmieniającym się pociemnieniu. Tego typu aktywność dysku jest powszechna wśród dysków wokół młodych gwiazd, jednak nie spodziewano się tego przy starszych gwiazdach, takich jak ten biały karzeł. Autorzy podsumowują, zauważając, że aktywne przetwarzanie pyłu, takiego jak występujące tutaj, może spowodować, że materia opadnie na gwiazdę i zostanie wykryta w zwiększonych ilościach pierwiastków w widmach gwiazdowych.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
CfA

Vega


Załączniki:
su201844.jpg
su201844.jpg [ 222.27 KiB | Przeglądany 150 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 04 listopada 2018, 17:17 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Dane z misji Kepler będą nadal publicznie dostępne

Statek kosmiczny Kepler wystartował w 2009 roku aby szukać egzoplanety krążące wokół odległych gwiazd. Od tego czasu astronomowie wykorzystali obserwacje Keplera, aby odkryć 2818 potwierdzonych egzoplanet, a także 2667 egzoplanet, które wymagają dalszego potwierdzenia. Kepler skupił się na gwiazdach w pobliżu konstelacji Łabędzia i ujawnił, między innymi, że małe planety są powszechne w naszej galaktyce.

Misja Kepler zakończyła swoje główne misje – polowanie na planety oraz kontynuowanie misji K2 – i zostanie wycofana z eksploatacji (piszemy o tym tutaj http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/kon ... -4771.html). Jednak wszystkie dane Keplera były i nadal będą dostępne w Space Telescope Science Institute (STScI) dzięki Mikulski Archive for Space Telescopes (MAST), gdzie pozwolą astronomom kontynuować doskonalenie naszego zrozumienia Wszechświata.

Po czteroletniej misji głównej, statek kosmiczny został ponownie wykorzystany do obserwacji gwiazd w pobliżu gwiazdozbiorów zodiakalnych. Ta druga faza programu naukowego Keplera nazywała się K2. Podczas misji K2, sonda Kepler kontynuowała gromadzenie danych niezbędnych do polowania na egzoplanety i umożliwiła naukowcom badanie innych zagadnień astrofizycznych. Kepler obserwował supernowe, gromady gwiazd takie, jak Plejady i wiele obiektów w naszym Układzie Słonecznym, w tym Neptuna, Urana i Plutona.

Po zakończeniu fazy zbierania danych Keplera, Mikulski Archive for Space Telescopes będzie nadal udostępniać dożywotnio wszystkie dane z obserwatorium. Dane te umożliwią nowe odkrycia naukowe przez wiele lat, ponieważ naukowcy w pełni je przeanalizują i uzupełnią dodatkowymi obserwacjami.

Wszystkie dane z czterech lat głównej misji Kepler oraz czterech lat misji K2 są publicznie dostępne do pobrania na MAST. Oprócz danych dotyczących misji, archiwum udostępnia dostarczane przez społeczność produkty danych, które zapewniają lepszą analizę danych, niezbędnych do niektórych analiz astrofizycznych czy ulepszonych pomiarów gwiazd obserwowanych przez Keplera. Wszystkie dane są dostępne za pośrednictwem portalu MAST (https://mast.stsci.edu) a także interfejsu skupiającego się na egzoplanetach (https://exo.mast.stsci.edu/).

Patrząc w przyszłość, MAST jest domem dla danych z następnego wielkiego obserwatorium łowiącego egzoplanety – Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS). TESS rozpoczął właśnie badanie prawie całego nocnego nieba, szukając planet pozasłonecznych okrążających niektóre z najjaśniejszych i najbliższych gwiazd. Jako astronomiczne przekazanie pałeczki, w ostatnim miesiącu misji Kepler, zarówno TESS, jak i Kepler obserwowały jednocześnie ponad sto tych samych gwiazd.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
hubblesite

Vega


Załączniki:
low_STScI-MAST-2018-55a-1340x520.png
low_STScI-MAST-2018-55a-1340x520.png [ 44.17 KiB | Przeglądany 146 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 05 listopada 2018, 19:40 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Laser, który może zwrócić uwagę pozaziemskich astronomów

Jeżeli gdzieś w naszej galaktyce istnieje obca inteligencja, to, jak sugeruje badanie MIT, technologia laserowa Ziemi w zasadzie mogłaby zostać ukształtowana w coś przypominającego planetarne światełko z werandy – latarnię wystarczająco silną, by przyciągnąć uwagę z odległości nawet 20 000 lat świetlnych.

Odkrycie sugeruje, że jeżeli wysokoenergetyczny laser o mocy 1-2 megawatów zostałby skupiony przez ogromny 30-45-metrowy teleskop i skierowany w przestrzeń kosmiczną, wytwarzałby wiązkę promieniowania podczerwonego wystarczająco silną, aby wyróżnić się na tle energii Słońca.

Sygnał taki mógłby być wykryty przez obcych astronomów wykonujących pobieżny przegląd naszej części Drogi Mlecznej – szczególnie, jeżeli astronomowie żyją w pobliskich układach, np. przy najbliższej Ziemi gwieździe – Proximie Centauri lub TRAPPIST-1, gwieździe odległej o około 40 lat świetlnych od nas, wokół której krąży 7 egzoplanet a trzy spośród nich potencjalnie nadają się do zamieszkania. Zgodnie z badaniem, jeżeli sygnał zostanie wykryty z któregoś z tych pobliskich układów, ten sam megawatowy laser może zostać użyty do wysłania krótkiego komunikatu w postaci impulsów podobnych do kodu Morse’a.

Mniemanie o przyciągnięciu obcych taką radiolatarnią może wydawać się naciągane, ale James Clark, autor pracy twierdzi, że wyczyn ten może zostać zrealizowany dzięki połączeniu technologii, które istnieją obecnie z tymi, które mogą zostać opracowane w najbliższym czasie.

„To byłby trudny projekt, ale nie niemożliwy. Lasery i teleskopy, które budujemy dzisiaj, mogą utworzyć wykrywalny sygnał, tak aby astronom mógł spojrzeć na naszą gwiazdę i od razu dostrzec coś niezwykłego w jej spektrum. Nie wiem, czy inteligentne stworzenia wokół Słońca byłyby pierwszym, co przyszło by im na myśl, ale z pewnością przyciągnęłyby dalszą uwagę.” – mówi Clark.

Clark rozpoczął od prostego projektu koncepcyjnego obejmującego duży laser na podczerwień i teleskop, dzięki któremu można jeszcze bardziej skupić intensywność lasera. Jego celem było wytworzenie sygnału podczerwonego, który byłby co najmniej 10 razy silniejszy, niż naturalne wahania promieniowania podczerwonego Słońca. Wg. niego taki intensywny sygnał wystarczyłby, aby odróżniać się od sygnału podczerwonego Słońca, w jakimkolwiek „pobieżnym badaniu przez pozaziemską inteligencję”.

Analizował on kombinacje laserów i teleskopów o różnej mocy i rozmiarze, i odkrył, że 2-megawatowy laser, kierowany przez 30-metrowy teleskop, może wytworzyć sygnał wystarczająco silny, by był łatwy do wykrycia przez astronomów z Proxima Centauri b, planety, która krąży wokół naszej najbliższej gwiazdy znajdującej się 4 lata świetlne stąd. Podobnie, 1-megawatowy laser, kierowany przez 45-metrowy teleskop, dałby wyraźny sygnał w każdym przeglądzie przeprowadzonym przez astronomów w układzie planetarnym TRAPPIST-1, odległym o 40 lat świetlnych od nas. Wygląda na to, że obydwa układy mogą wytworzyć ogólnie wykrywalny sygnał na odległości do 20 000 lat świetlnych.

Obydwa scenariusze wymagałyby technologii laserowej i teleskopowej, która została już opracowana lub znajduje się w realnym zasięgu. Na przykład Clark obliczył, że wymagana moc lasera wynosząca od 1 do 2 megawatów jest równoważna mocy lasera lotniczego Air Force, obecnie nieistniejącego megawatowego lasera, który miał latać na pokładzie wojskowego odrzutowca w celu wystrzeliwania pocisków balistycznych z nieba. Stwierdził także, że choć 30-metrowy teleskop znacząco przyćmiewa obecnie istniejące obserwatoria na Ziemi, to w najbliższej przyszłości planowane jest zbudowanie takich potężnych teleskopów, w tym 24-metrowego Olbrzymiego Teleskopu Magellana i 39-metrowego Ekstremalnie Dużego Teleskopu, które obecnie są budowane w Chile.

Clark wyobraża sobie, że podobnie jak te potężne obserwatoria, na szczycie góry powinna być zbudowana laserowa radiolatarnia, aby zminimalizować ilość atmosfery, którą laser musiałby przeniknąć, zanim wyleci w kosmos.

Po ustaleniu, że planetarna radiolatarnia nawigacyjna jest technicznie możliwa do wykonania, Clark odwrócił problem i sprawdził, czy dzisiejsze techniki obrazowania będą w stanie wykryć taki nadajnik podczerwieni, jeżeli zostałby wytworzony przez astronomów w innych miejscach w Galaktyce.

Clark ma nadzieję, że badanie zachęci do opracowania technik obrazowania w podczerwieni, nie tylko po to, by wykryć jakiekolwiek laserowe sygnały, które mogą być wytwarzane przez obcych astronomów, ale także by zidentyfikować gazy w atmosferze odległej planety, które mogą być oznakami życia.

„Przy obecnych metodach i instrumentach badawczych jest mało prawdopodobne, że będziemy mieli szczęście sfotografować błyski radiolatarni, zakładając, że istoty pozaziemskie istnieją, i je emitują. Ponieważ jednak widmo podczerwone planet pozasłonecznych jest badane pod kątem śladów gazów, które wskazują na zdolność do życia, a przeglądy całego nieba osiągają większy zasięg i stają się szybsze, możemy być bardziej pewni, że jeżeli E.T. zadzwoni, my to wykryjemy.” – mówi Clark.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
MIT

Vega


Załączniki:
MIT-Alien-Beacon_0.jpg
MIT-Alien-Beacon_0.jpg [ 246.54 KiB | Przeglądany 140 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 06 listopada 2018, 19:44 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Odkryto najstarszą gwiazdę we Wszechświecie

Astronomowie odkryli coś, co może być jedną z najstarszych gwiazd Wszechświata, ciało prawie w całości stworzone z materii wyplutej z Wielkiego Wybuchu.

Odkrycie tej gwiazdy, której wiek szacowany jest na 13,5 mld lat oznacza, że prawdopodobnie istnieje więcej gwiazd o bardzo niskiej masie i bardzo niskiej zawartości metalu – być może nawet niektóre z nich są pierwszymi gwiazdami Wszechświata.

Gwiazda ta jest niezwykła, ponieważ w przeciwieństwie do innych gwiazd o bardzo niskiej zawartości metalu, jest częścią „cienkiego dysku” Drogi Mlecznej – części Galaktyki, w której znajduje się nasze Słońce.

A ponieważ gwiazda ta jest tak stara, naukowcy twierdzą, że jest możliwe, że nasze galaktyczne sąsiedztwo jest co najmniej 3 mld lat starsze, niż wcześniej sądzono.

Pierwsze gwiazdy po Wielkim Wybuchu składałby się w całości z pierwiastków, takich jak wodór, hel i niewielka ilość litu. Następnie gwiazdy te wytworzyły w swoich jądrach pierwiastki cięższe od helu i rozsiały je po Wszechświecie podczas eksplozji w postaci supernowej.

Nowo odkryty układ gwiazd okrąża Drogę Mleczną po orbicie kołowej, która niczym orbita Słońca nigdy nie oddala się zbytnio od płaszczyzny Galaktyki. Z drugiej strony, większość skrajnie ubogich w metale gwiazd ma orbity, które przenoszą je przez Galaktykę i z dala od jej płaszczyzny.

Następna generacja gwiazd utworzyła się z obłoków materii splecionych z tymi metalami. Metaliczność gwiazd we Wszechświecie wzrasta w cyklach ich narodzin i śmierci.

Odkryta niedawno gwiazda o niskiej metaliczności wskazuje, że w kosmicznym drzewie genealogicznym może to być zaledwie jedno pokolenie pochodzące z Wielkiego Wybuchu. Rzeczywiście, to nowa gwiezdna rekordzistka z najmniejszą ilością ciężkich pierwiastków – ma mniej więcej taką samą zawartość pierwiastków ciężkich, jak Merkury. W przeciwieństwie do niej, Słońce ma tysiące pokoleń i zawartość ciężkich pierwiastków równą 14 Jowiszom.

Astronomowie odkryli około 30 pradawnych gwiazd „skrajnie ubogich w metale” o masie zbliżonej do Słońca. Gwiazda odkryta przez zespół Kevina Schlaufmana ma zaledwie 14% masy Słońca.

Gwiazda jest częścią układu podwójnego. Zespół odkrył maleńką, prawie niewidoczną, słabą gwiazdę po tym, jak inna grupa odkryła tę jaśniejszą (główną) w układzie. Zespół ten zmierzył skład głównej gwiazdy, badając wysokiej rozdzielczości widmo światła. Badając obecność lub brak ciemnych linii w widmie gwiazdy, astronomowie mogą identyfikować zawarte w niej pierwiastki, takie jak węgiel, tlen, wodór, żelazo i inne. W tym przypadku gwiazda miała wyjątkowo niską metaliczność. Astronomowie ci zaobserwowali także niezwykłe zachowania w tym układzie, które sugerowało obecność gwiazdy neutronowej lub czarnej dziury. Schlaufman i jego zespół stwierdzili, że to nieprawda i dzięki temu odkryli znacznie mniejszą towarzyszkę obserwowanej gwiazdy.

Obecność mniejszego gwiezdnego towarzysza okazała się wielkim odkryciem. Zespół Schlaufmana był w stanie wywnioskować jego masę, badając lekkie „chybotanie” gwiazdy głównej, gdy przyciągała ją grawitacja tej małej.

Jeszcze w późnych latach dziewięćdziesiątych astronomowie uważali, że w najwcześniejszych stadiach Wszechświata mogły powstać tylko masywne gwiazdy, i że nie można ich już obserwować, bo wypaliły swoje paliwo i bardzo szybko umarły.

Ale kiedy symulacje astronomiczne stały się bardziej zaawansowane, zaczęli sugerować, że w pewnych sytuacjach może ciągle istnieć gwiazda z tego okresu o szczególnie niskiej masie, nawet 13 mld lat po Wielkim Wybuchu. W przeciwieństwie do olbrzymich gwiazd, te o niskiej masie mogą żyć przez długi czas.

Odkrycie tej nowej gwiazdy o niskiej metaliczności, nazwanej 2MASS J18082002–5104378 B, otwiera nowe możliwości obserwacji nawet starszych gwiazd.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Johns Hopkins University

Vega


Załączniki:
tiny-ump-star_1024900.jpg
tiny-ump-star_1024900.jpg [ 119.51 KiB | Przeglądany 133 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 08 listopada 2018, 23:13 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Astronomowie odnajdują pary czarnych dziur w łączących się galaktykach

Po raz pierwszy zespół astronomów zaobserwował kilka par galaktyk w końcowych etapach łączenia się w pojedyncze, większe galaktyki. Patrząc przez grube zasłony gazu i pyłu otaczające jądra łączących się galaktyk, zespół badaczy uchwycił pary supermasywnych czarnych dziur – z których kiedyś każda znajdowała się w centrum jednej z dwóch mniejszych galaktyk – zbliżające się do siebie, zanim połączą się w jedną, olbrzymią czarną dziurę.

Prowadzony przez Michaela Kossa zespół zbadał setki pobliskich galaktyk, korzystając ze zdjęć z Obserwatorium Kecka znajdującego się na Hawajach oraz z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a. Obserwacje z HST reprezentują 20-letni zbiór archiwum teleskopu.

Obrazy o wysokiej rozdzielczości dają bliższe spojrzenie na zjawiska, które według astronomów były częstsze we wczesnym Wszechświecie, gdy zderzenia między galaktykami następowały częściej. Kiedy czarne dziury wreszcie się zderzą, zaczną wyzwalać potężną energię w postaci fal grawitacyjnych – zmarszczek w czasoprzestrzeni, ostatnio wykrytych po raz pierwszy przez detektory LIGO.

Obrazy zwiastują także to, co może się wydarzyć za kilka miliardów lat, kiedy nasza Droga Mleczna połączy się z sąsiednią galaktyką Andromedy. Obie galaktyki posiadają w swoich jądrach supermasywne czarne dziury, które ostatecznie zderzą się i połączą w jedną większą czarną dziurę.

Zespół został zainspirowany zdjęciami z Hubble’a dwóch oddziałujących ze sobą galaktyk, nazwanych NGC 6240, które później służyły jako prototyp do badań. Najpierw zespół wyszukał aktywne czarne dziury, przekopując się przez dane rentgenowskie z 10 lat obserwacji wykonanych przez Burst Alert Telescope (BAT) znajdującym się na pokładzie obserwatorium Swift.

Zaletą BAT Swift jest to, że obserwuje on wysokoenergetyczne, „twarde” promieniowanie X. Promienie te przenikają przez gęste chmury pyłu i gazu otaczające aktywne galaktyki, pozwalając BAT widzieć rzeczy, które są niewidoczne na innych długościach fali.

Następnie naukowcy przeczesali archiwum Hubble’a, skupiając się na łączących się galaktykach, które zauważyli w danych rentgenowskich. Potem użyli super ostrego widzenia w bliskiej podczerwieni teleskopu Kecka, aby zaobserwować większą próbkę czarnych dziur wytwarzających promieniowanie rentgenowskie, które nie zostały znalezione w archiwum Hubble’a.

Zespół skupił się na galaktykach zlokalizowanych w odległości średnio 330 mln lat świetlnych od nas – stosunkowo blisko jak na kosmiczne odległości. Wiele galaktyk jest podobnych do Drogi Mlecznej i Andromedy. W sumie zespół przeanalizował 96 galaktyk zakonserwowanych przy użyciu teleskopu Kecka oraz 385 z archiwum Hubble’a.

Ich wyniki sugerują, że ponad 17% galaktyk zawiera parę czarnych dziur w swoim centrum, które są zamknięte w późnych stadiach orbitowania coraz bliżej wokół siebie, zanim połączą się w jedną, niezwykle masywną czarną dziurę. Naukowcy byli zaskoczeni, że znaleźli tak duży odłam późnych etapów fuzji, ponieważ symulacje sugerują, że większość par czarnych dziur spędza bardzo mało czasu w tej fazie.

Aby sprawdzić te wyniki, naukowcy porównali badane galaktyki z grupą kontrolną 176 innych galaktyk z archiwum Hubble’a, które nie posiadają aktywnie rosnących czarnych dziur. W tej grupie tylko około 1% badanych galaktyk podejrzewano o posiadanie pary czarnych dziur w późnych etapach łączenia się.

Ten ostatni krok pomógł badaczom potwierdzić, że świecące jądra galaktyk odkryte w spisie oddziałujących z pyłem galaktyk są rzeczywiście sygnaturą par szybko rosnących czarnych dziur zmierzających do zderzenia. Według naukowców odkrycie to jest zgodne z przewidywaniami teoretycznymi, ale do tej pory nie zostało zweryfikowane przez bezpośrednie obserwacje.

Nie jest łatwo znaleźć jądra galaktyczne tak blisko siebie. Większość wcześniejszych obserwacji łączenia się galaktyk uchwytywało scalające się czarne dziury na wczesnych etapach, kiedy znajdowały się 10 razy dalej od siebie. Późny etap procesu łączenia jest tak nieuchwytny, ponieważ galaktyki wchodzące w interakcje są otoczone gęstym pyłem i gazem, co wymaga obserwacji na bardzo wysokich rozdzielczościach, które mogą przechodzić przez chmury i lokalizować dwa łączące się jądra.

Przyszłe teleskopy na podczerwień, takie jak długo wyczekiwany Teleskop Jamesa Webba (JWST), którego start planowany jest na 2021 r. zapewnią lepszy wgląd w połączenia w zapylonych, silnie zasłoniętych galaktykach. JWST powinien również być w stanie mierzyć masy, szybkość wzrostu i inne parametry dla każdej czarnej dziury z bliskiej pary.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Maryland

Vega


Załączniki:
1.jpg
1.jpg [ 1.36 MiB | Przeglądany 95 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 09 listopada 2018, 18:06 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Starzenie się stada gwiazd w gromadzie Dzika Kaczka

Czy gromady gwiazd zawierają wiele pokoleń gwiazd czy tylko jedno? Naukowcy od dawna szukają odpowiedzi na to pytanie a dzięki teleskopowi MMT Uniwersytetu Arizona, znaleźli ją w gromadzie Dzika Kaczka, gdzie gwiazdy wirują z różnymi prędkościami, ukrywając swój wiek.

Astronomowie od dawna wierzyli, że wiele gromad otwartych składa się z pojedynczego pokolenia gwiazd, ponieważ gwiazdy raz powstały, a ich promieniowanie rozdmuchuje pobliską materię potrzebną do tworzenia nowych gwiazd. Ale w gromadzie Dzika Kaczka – znanej także jako M11 – gwiazdy o tej samej jasności pojawiają się w różnych barwach, co sugeruje, że są w różnym wieku. O ile naukowcy nie przegapili ważnych wskazówek dotyczących ewolucji gwiazd, musiało być inne wyjaśnienie rozpowszechniania kolorów w tym zgromadzeniu około 2900 gwiazd.

Beomdu Lim z Kyung Hee University kierował międzynarodowym zespołem astronomów, którzy korzystali z teleskopu MMT, w celu zbadania tej gromady. W badaniu opublikowanym w Nature Astronomy, zespół odkrył, że to nie wiek gwiazd powoduje, że wyglądają, jakby miały różną barwę a ich rotacja.

Gromady otwarte zawierają tysiące gwiazd, którym astronomowie postawili hipotezy powstania z tych samych olbrzymich obłoków gazu. Gwiazdy te mają różne rozmiary, począwszy od krótko żyjących niebieskich olbrzymów, dziesiątki razy masywniejszych od Słońca, po długowieczne, małomasywne karły, które przez 10 mld lat lub dłużej będą spalać paliwo w swoich jądrach. Jasność i barwa każdej gwiazdy zmienia się z wraz ze starzeniem się, co pozwala astronomom ocenić ich wiek.

Astronomowie przedstawiają jasność i barwę gwiazd na ukośnej linii – od jasnych, niebieskich i masywnych na górze linii, aż do słabych, czerwonych i mniej masywnych na dole – nazywanej ciągiem głównym.

Punkt zwrotny – punkt, w którym gwiazda starzeje się i schodzi z ciągu głównego – jest używany do określenia wieku gromad w oparciu o znaną oczekiwaną długość życia każdej gwiazdy. Jeżeli gwiazdy opuszczają ciąg główny w tym samym punkcie, to są one w tym samym wieku.

W gromadzie Dzika Kaczka gwiazdy skręcają z przekątnej w różnych punktach. Nie wydaje się to intuicyjne, ponieważ uważa się, że gwiazdy w gromadzie otwartej, takiej jak M11, należą do tej samej generacji.

Lim i jego zespół postanowili odkryć, jakie właściwości gwiazd mogą potencjalnie wyjaśnić ten wzorzec.

Skierowali teleskop MMT w stronę gromady, aby zbadać widmo gwiazd używając instrumentu Hectochelle działającego jak pryzmat i rozszczepia światło gwiazdy na składniki, które astronomowie nazywają widmami. Widma są jak kody kreskowe, a każda linia identyfikuje inną substancję chemiczną w gwieździe.

Hectochelle może uchwycić szczegółowe widma wielu gwiazd jednocześnie, dzięki czemu jest idealnym narzędziem do obserwacji gromad, takich jak Dzika Kaczka, która składa się z tysięcy gwiazd.

Gdy gwiazda rotuje, jedna strona porusza się w stronę Ziemi a druga oddala. Połowa gwiazdy obracająca się w stronę Ziemi emituje światło o długościach fal, które wydają się spłaszczone, przez co barwa wydaje się bardziej niebieska niż byłaby, gdyby gwiazda się nie poruszała. Ta połowa, która oddala się od Ziemi powoduje, że fala wygląda na rozciągniętą, przez co barwa gwiazdy wydaje się czerwona. To zgniatanie i rozciąganie powoduje, że linie widmowe rozprzestrzeniają się na różnych długościach fali zamiast zbijać się w jedną.

Jak się okazało, gwiazdy w gromadzie Dzikiej Kaczki mają rozproszone widmo nie ze względu na różny wiek, ale z powodu różnych okresów rotacji.

Widma wskazywały również, że gwiazdy rotują z różną prędkością. Lim i jego zespół przeprowadził symulacje komputerowe, aby dowiedzieć się, jak szybko rotuje każda gwiazda.

Im gwiazda szybciej rotuje, tym lepiej miesza wodór w swoim jądrze. Im więcej wodoru otrzymuje rdzeń, tym dłużej gwiazda żyje, co powoduje, że staje się ona bardziej czerwona, niż młodsze rodzeństwo.

Gwiazdy w gromadzie ukazują się w różnych barwach, ponieważ obłok, z którego się urodziły, wprawia je w ruch, co mogłoby przedłużyć życie niektórych z nich.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Arizona

Vega


Załączniki:
wildduckcluster-web.jpg
wildduckcluster-web.jpg [ 621.54 KiB | Przeglądany 85 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 10 listopada 2018, 20:06 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Astronomowie świadkami starcia Dawida z Goliatem pomiędzy galaktykami

Astronomowie byli świadkami w najdrobniejszych jak dotąd szczegółach brutalnej walki, pomiędzy Dawidem i Goliatem – dwiema sąsiednimi galaktykami, które odrywają od siebie fragmenty i rzucają je do gazowego Strumienia Magellana, kosmicznej rzeki krwi otaczającej Drogę Mleczną.

Nowe badanie prowadzone przez Australian National University prześledziło gwałtowne starcie pomiędzy Wielkim i Małym Obłokiem Magellana - galaktykami karłowatymi na obrzeżach Drogi Mlecznej, które widać nieuzbrojonym okiem z półkuli południowej.

Główny badacz, dr Dougal Mackey z ANU powiedział, że zespół stworzył mapę gwiazd na krawędziach Obłoków za pomocą Dark Energy Camera, kamery znajdującej się na 4-metrowym teleskopie Blanco w Chile i pokazał, że Obłoki wielokrotnie oddziaływały na siebie nawzajem przez ponad miliardy lat.

Rozkład gwiazd w Małym Obłoku Magellana, będących w różnym wieku, wskazuje na możliwe nieprzyjemne spotkania z Wielkim Obłokiem Magellana, sięgające miliardów lat.

Dr Mackey stwierdził, że wyniki dostarczyły dalszych dowodów na to, że nieprzyjemne i ciągłe konflikty między obydwoma Obłokami stworzyły Strumień Magellana. Obłoki ostatecznie zostaną pochłonięte przez Drogę Mleczną, ale astronomowie chcieli wiedzieć, ile czasu minęło i jaki wpływ będą miały przed ostatecznym unicestwieniem.

Astronomowie odkryli także, w najdrobniejszych jak dotąd szczegółach, młode gwiazdy formujące się w Strumieniu Magellana pomiędzy Obłokami – ta część Strumienia nazwana jest Mostem Magellana.

Zespół odkrył także nieznaną wcześniej małą galaktykę, nazwaną Hydrus I, siedzącą pomiędzy dwoma Obłokami.

Galaktyka ta była częścią klasy znanej jako skrajnie lekkie karły, których istnienie odkryto dopiero około 10 lat temu. Są to galaktyki karłowate o wyjątkowo niskiej jasności, jednak wciąż posiadające dużo ciemnej materii.

Istnieje szeroka naukowa zgodność, że ciemna materia – materia, której naukowcy nie widzą – jest szeroko obecna we Wszechświecie i pomaga wyjaśnić, w jaki sposób galaktyki trzymają się razem a nie rozpadają się podczas wirowania.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Australian National University

Vega


Załączniki:
LMC_SMC_map_16_9 copy.jpg
LMC_SMC_map_16_9 copy.jpg [ 117.24 KiB | Przeglądany 68 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 11 listopada 2018, 17:21 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Fontanna zimnego gazu molekularnego pompowanego przez czarną dziurę

Większość galaktyk znajduje się w gromadach liczących od kilku do tysięcy obiektów. Na przykład Droga Mleczna należy do Grupy Lokalnej, gromady składającej się z około pięćdziesięciu galaktyk, z których inny członek – gromada Andromedy – znajduje się w odległości około 2,3 mln lat świetlnych od nas. Gromady są najbardziej masywnymi we Wszechświecie obiektami związanymi grawitacyjnie, z mniejszymi strukturami rozwijającymi się najpierw i ciemną materią odgrywającą ważną rolę. Sposób, w jaki wzrastają i ewoluują zależy jednak od kilku konkurencyjnych procesów fizycznych, w tym zachowania gorącego gazu wewnątrz gromady.

Galaktyka Abell 2597 leży blisko centrum gromady, około miliarda lat świetlnych stąd, w środku gorącej mgławicy. Astronomowie od dawna sądzili, że materia międzygalaktyczna, taka, jak plazma wokół Abell 2597, może opaść na galaktyki, ochłodzić się i dostarczyć świeżej materii do formowania się gwiazd w galaktyce. Odkryli także odwrotną działalność: centralne supermasywne czarne dziury w galaktykach wyrzucają strumienie materii z powrotem do gorącego ośrodka wewnątrz gromady. Astronomowie CfA Grant Tremblay, Paul Nulsen, Esra Bulbul, Laurence David, Bill Forman, Christine Jones, Ralph Kraft, Scott Randall oraz John ZuHone poprowadzili duży zespół naukowców badający zachowanie gorącego gazu i tej odwrotnej działalności w Abell 2597, wykorzystując szeroki zakres obserwacji, w tym nowe i archiwalne obserwacje na falach milimetrowych z ALMA, spektroskopii optycznej oraz głębokie obrazy z obserwatorium rentgenowskiego Chandra.

Czułe zestawy danych umożliwiły naukowcom badanie termodynamicznego charakteru i ruchów gorącego gazu (w tym strumieni napływu i wypływu), zimnych, gwiazdotwórczych obłoków pyłowych w galaktyce oraz względnego przestrzennego układu wszystkich tych składników. Znajdują one szczegółowe wsparcie dla modeli, w tym zarówno napływu gorącej materii do galaktyki, jak i późniejszego jej przekształcania się w nowe gwiazdy oraz wypływ gazu napędzanego przez dżety z centralnej supermasywnej czarnej dziury. Pokazują one, że ciepła i zimna materia faktycznie znajdują się razem w tej galaktyce (chociaż mają różne gęstości), a chmury zimnego gazu prawdopodobnie zasilają czarną dziurę i najwyraźniej łączą się z potężnymi strumieniami wyrzucanymi z jądra. Rezultat jest taki, że molekularna i zjonizowana mgławica w sercu Abell 2597 jest tym, co zespół nazywa „fontanną” w galaktycznej skali: zimny gaz wpływa do rezerwuaru utworzonego przez obecność czarnej dziury w centrum, co wytwarza potężne strumienie wypływające, które z kolei później ochładzają się i opadają. Ponieważ wypływająca materia nie porusza się wystarczająco szybko, aby uciec przed grawitacją galaktyki, naukowcy wnioskują, że ta dramatyczna fontanna galaktyczna wydaje się być długowieczna. Może to być również powszechne zjawisko w tych masywnych skupiskach, pomagające wyjaśnić kosmiczną ewolucję galaktyk.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
CfA

Vega


Załączniki:
su201845.jpg
su201845.jpg [ 212.76 KiB | Przeglądany 63 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 listopada 2018, 16:45 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Kosmiczne kolizje: SOFIA odkrywa zagadkowe tworzenie się gromad gwiazd

Słońce, podobnie jak wszystkie gwiazdy, urodziło się w olbrzymim, zimnym obłoku molekularnego gazu i pyłu. Mogło mieć dziesiątki a nawet setki gwiezdnego rodzeństwa – gromadę gwiazd – ale ci wcześni towarzysze są teraz rozproszeni po całej Drodze Mlecznej. Chociaż pozostałości tego zdarzenia kreacji już dawno się rozproszyły, proces narodzin gwiazd trwa nadal w naszej galaktyce i poza nią. Gromady gwiazd powstają w sercach ciemnych dla światła widzialnego obłoków, gdzie wczesne fazy formowania się były ukryte. Ale te zimne obłoki pyłowe świecą jasno w podczerwieni, więc teleskopy, takie jak SOFIA (Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy) mogą zacząć ujawniać te długowieczne tajemnice.

Według tradycyjnych modeli za powstawanie gwiazd i gromad gwiazd może być odpowiedzialna wyłącznie siła grawitacji. Najnowsze obserwacje sugerują, że pola magnetyczne i turbulencje również są w to zaangażowane, a nawet mogą dominować w procesie tworzenia. Ale co wywołuje zdarzenia prowadzące do powstawania gromad gwiazd?

Astronomowie wykorzystujący instrument SOFIA, GREAT (German Receiver for Astronomy at Terahertz Frequencies), znaleźli nowe dowody na to, że gromady gwiazd powstają w wyniku kolizji między olbrzymimi obłokami molekularnymi.

Naukowcy badali rozmieszczenie i ruch zjonizowanego węgla wokół obłoku molekularnego, w którym mogą tworzyć się gwiazdy. Wydaje się, że występują dwa odrębne składniki zderzającego się gazu molekularnego, każdy o prędkości ponad 30 000 km/h. Rozkład i prędkości molekularnych i zjonizowanych gazów są zgodne z symulacjami zderzeń obłoków, które wskazują, że gromady gwiazd tworzą się, gdy gaz jest sprężany w fali uderzeniowej powstałej w wyniku zderzenia się obłoków.

W czasie, gdy nie ma jeszcze naukowej zgody co do mechanizmu odpowiedzialnego za napędzanie tworzenia się gromad gwiazd, obserwacje SOFIA pomogły naukowcom zrobić ważny krok w kierunku rozwikłania tej zagadki. Ta dziedzina badań pozostaje aktywna, a dane dostarczają istotnych dowodów na korzyść modelu kolizji. Naukowcy oczekują, że przyszłe obserwacje sprawdzą ten scenariusz, aby ustalić, czy proces zderzenia się obłoków jest unikalny dla tego regionu, bardziej rozpowszechniony czy nawet jest to uniwersalny mechanizm tworzenia się gromad gwiazd.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NASA

Vega


Załączniki:
cloudcollision_fnl_lynettecook.jpg
cloudcollision_fnl_lynettecook.jpg [ 351.67 KiB | Przeglądany 59 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 14 listopada 2018, 22:23 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 810
Oddział PTMA: Kraków
Wysokoenergetyczne promieniowanie gamma z układu podwójnego gwiazd

Nowe odkrycie naukowców może pretendować do tytułu najbardziej niezwykłego, ogromnej klasy obiektu astronomicznego: para masywnych neutronowych gwiazd podwójnych emitujących promieniowanie gamma o bardzo wysokiej energii (Very High Energy – VHE). Spośród stu miliardów gwiazd w naszej galaktyce, mniej niż dziesięć układów podwójnych emitujących promieniowanie gamma, a ten odkryty teraz jest drugim, w którym występuje gwiazda neutronowa. Emisja promieniowania została wykryta podczas zdarzenia, które nie powtórzy się do 2067 roku.

Gwiazda neutronowa to gęsta pozostałość po supernowej, wybuchowej śmierci gwiazdy, która rozpoczęła swoje życie z masą powyżej ośmiu Słońc. Mając masę Słońca ale średnicę zaledwie miasta, gwiazdy neutronowe są tak gęste, że większość ich materii na postać neutronów. Gwiazdy neutronowe szybko wirują i wytwarzają potężne pola magnetyczne, szybkie wiatry i wąskie wiązki, które przeczesują niebo niczym latarnia morska. Jeżeli Ziemia znajdzie się na drodze jednej z takich wiązek, astronomowie mogą wykryć promieniowanie jako regularne impulsy na falach radiowych oraz na innych długościach. Znanych jest kilka tysięcy takich „pulsarów”, rotujących z prędkościami od ponad tysięcy razy na sekundę do mniej niż raz na sekundę.

Powszechne jest, że masywne gwiazdy tworzą się w układach podwójnych, a zatem nie jest zaskakujące, że niektóre pulsary mają towarzysza, który przetrwał wybuchową śmierć partnera. Zarówno pulsar jak i jego towarzysz mogą mieć otaczające je dyski materii. Szybko rotujący pulsar i jego wiatr mogą w niektórych przypadkach uderzyć w dysk i wiatr gwiezdnego towarzysza, podczas gdy obaj zbliżają się okresowo do siebie. Energetyczne zderzenia mogą wytworzyć silne wstrząsy, które przyspieszają naładowane cząstki do energii wystarczająco wysokich, aby wytworzyć promieniowanie gamma o bardzo wysokiej energii (VHE), przyspieszając cząsteczki do niemal prędkości światła. Gdy światło rozprasza takie cząsteczki energetyczne, ono także robi się energetyczne, stając się fotonami gamma VHE, z których każdy może zgromadzić miliardy razy więcej energii, niż foton światła optycznego. Dokładne taktowanie impulsów radiowych pozwala astronomom wykorzystać te sygnały do wyprowadzania pewnych parametrów gwiazd i ich orbit. Chociaż istnieje wiele pulsarów, do tej pory większość wyjaśnień stanowiła spekulacja, z tylko jednym znanym przykładem układu podwójnego pulsarów wykazującego emisję promieniowania gamma VHE.

Międzynarodowy zespół astronomów rozpoczął intensywne śledzenie drugiego, prawdopodobnego układu podwójnego pulsara gamma VHE w 2016 roku. Znajdujący się w odległości około 5000 lat świetlnych w masywnym gwiezdnym żłobku, w kierunku konstelacji Łabędzia, pulsar został zidentyfikowany jako posiadający masywnego gwiezdnego towarzysza, który okrąża go co 50 lat po ekstremalnie eliptycznej orbicie. Astronomowie spodziewali się, że podczas ich najmniejszego zbliżenia znajdą się w odległości 1 jednostki astronomicznej od siebie, a z obliczeń wynika, że nastąpiło to 13 listopada 2017 roku.

Astronomowie CfA Wystan Benbow, Gareth Hughes i Michael Daniel przeprowadzili bezpośrednie działania VERITAS i umożliwili współpracownikom VERITAS uczestnictwo w programie do monitorowania zachowania tego dziwnego obiektu przed, po i w podczas oczekiwanego największego zbliżenia. VERITAS to zestaw czterech teleskopów optycznych o średnicy 12 metrów umieszczonych Fred Lawrence Whipple Observatory koło Tucson w Arizonie. VERITAS wykrywa promieniowanie gamma za pomocą promieniowania Czerenkowa, które powstaje, gdy promienie gamma są absorbowane w ziemskiej atmosferze. Współpracownicy VERITAS to około 80 naukowców z 20 instytucji w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Niemczech i Irlandii. Do naukowców VERITAS dołączył zespół wykorzystujący dwa 17-metrowe teleskopy Czerenkowa – MARGE, znajdujące się w El Roque de Los Muchachos na wyspie La Palma w Hiszpanii.

Ponieważ układ podwójny jest osadzony w większym, rozproszonym obszarze promieniowania gamma VHE, międzynarodowy zespół astronomów czekał z niecierpliwością na zdarzenie, aby zobaczyć, czy emisja promieniowania pojaśniała w pobliżu pulsara.

Wstępne obserwacje w 2016 roku ujawniły słabą emisję promieniowania gamma, zgodną z wcześniejszymi wynikami. „Ta niska, stała emisja najprawdopodobniej pochodzi z mgławicy, która jest stale zasilana przez pulsar” – wyjaśnia dr Ralph Bird. Od września 2017 roku wyniki stały się znacznie bardziej ekscytujące. „Strumień promieniowania gamma, który zaobserwowaliśmy we wrześniu, był dwukrotnie wyższy od poprzedniej wartości” – mówi Tyler Williamson. Ale fajerwerki dopiero się zaczynały. „Podczas największego zbliżenia gwiazdy z pulsarem, w listopadzie 2017 r. strumień wzrósł dziesięciokrotnie w ciągu nocy.”

Próbując wyjaśnić nie tylko siłę promieniowania gamma, ale także jego stopniową zmienność, a następnie gwałtowny rozbłysk, zespół próbował dopasować do ich obserwacji niedawny model teoretyczny. Model zawiera najnowsze pomysły dotyczące pulsarów, środowiska dysku i wiatru układu podwójnego, natury zjonizowanej mgławicy wokół obiektu, widma emisji, i próbuje udoskonalić parametry orbitalne układu podwójnego. Nie udało się, więc naukowcy doszli do wniosku, że modele wymagają znacznej korekty w celu dopasowania obserwacji, w tym lepszej informacji o geometrii zbliżenia. Ponieważ informacje o strukturze dysków i wiatrów wokół pulsarów zależą od wielu różnych, ale kluczowych parametrów, takich jak siła pola magnetycznego i historia środowiska, ten obiekt – jeżeli uda się go z powrotem modelować – jest oferowany jako potencjalny Kamień Rosetta o narodzinach i ewolucji zwartych obiektów, a więc obejmuje wszystkie zwarte obiekty wytworzone z supernowych, pulsarów bez towarzyszy a nawet wiele układów podwójnych czarnych dziur. W nadchodzących latach naukowcy planują kontynuować monitorowanie tego i innych pulsarów, kontrolować egzotyczne zachowanie tych najbardziej niezwykłych i ekstremalnych obiektów kosmicznych.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
CfA

Vega


Załączniki:
base.jpg
base.jpg [ 906.61 KiB | Przeglądany 21 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 319 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 12, 13, 14, 15, 16

Czas środkowoeuropejski letni


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group