Dzisiaj jest 24 maja 2019, 11:48

Czas środkowoeuropejski letni




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 442 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 19, 20, 21, 22, 23  Następna
Autor Wiadomość
Post: 17 kwietnia 2019, 18:36 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Pierwszy obraz w wysokiej rozdzielczości ogromnego regionu gwiazdotwórczego w Drodze Mlecznej

Astronomowie ze Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej dokonali pierwszych w wysokiej rozdzielczości obserwacji radiowych obłoków molekularnych w obrębie masywnego gwiazdotwórczego regionu zewnętrznego Drogi Mlecznej.

Badany region Drogi Mlecznej nosi nazwę CTB 102 i jest oddalony o około 14 000 lat świetlnych od Ziemi. Jest klasyfikowany jako region HII, co oznacza, że zawiera obłoki zjonizowanych – naładowanych – atomów wodoru. Ze względu na odległość od Ziemi oraz pył i gaz pomiędzy nimi, do tej pory trudno było go badać.

Astronomowie opisują swój pierwszy projekt nowej mapy wysokiej rozdzielczości tego regionu w pracy niedawno przyjętej do publikacji w Astrophysical Journal. Głównymi autorami są Sung-ju Kang, pracownik naukowy w Korea Astronomy and Space Science Institute oraz były student na Iowa State University a także Brandon Marshall, były absolwent Iowa State, który przyjął stanowisko wykładowcy na University of Nebraska w Kearney. Innymi współautorami są Kerton i Youngsik Kim, Minho Choi i Miju Kang, wszyscy z Korea Astronomy and Space Science Institute.

Kerton powiedział, że astronomowie użyli nowego teleskopu Obserwatorium Radioastronomicznego Taeduk w Korei Południowej, aby przeprowadzić obserwacje w wysokiej rozdzielczości tlenku węgla w obłoku molekularnym regionu galaktycznego.

Astronomowie porównali także swoje obserwacje radiowe z istniejącymi już danymi w podczerwieni pochodzącymi z przeglądów WISE oraz Two Micron All Sky Survey. Dane w podczerwieni pozwoliły im na klasyfikację młodych gwiazd tworzących się z regionalnych obłoków molekularnych.

Astronomowie wykorzystali dane radiowe do opisania fizycznej struktury i charakterystyki nowo zmapowanych obłoków molekularnych regionu – są dość duże, ok. 180 lat świetlnych, o masie równej około 100 000 mas Słońca. Następnie wykorzystali dane w podczerwieni aby określić zawartość młodych gwiazd w obłokach. Wreszcie połączyli dwa strumienie danych, aby zbadać wydajność formowania się gwiazd w regionie galaktycznym.

Zespół donosi, że wydajność formowania się gwiazd w całym obszarze CTB 102 wynosi ok. 5% do 10%, podobnie jak w przypadku innych olbrzymich obłoków molekularnych w galaktyce. Ale znaleźli jeden podregion obłoków z wydajnością wynoszącą 17% do 37% (zależne od tego, w jaki sposób obliczana jest masa regionu). To znacznie więcej, niż można by oczekiwać od podregionu tej wielkości. Sugerują, że podregion jest miejscem dla masywnego obłoku młodych, rozwijających się gwiazd osadzonych w obłoku molekularnym.

Kreton stwierdził, że badanie obserwacji w wysokiej rozdzielczości są również dowodem na to, że teleskop jest idealny do badań podobnych regionów w naszej galaktyce – istnieje wiele innych potencjalnych regionów.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Iowa State University

Vega


Załączniki:
J8KR.jpg
J8KR.jpg [ 417.39 KiB | Przeglądany 244 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 18 kwietnia 2019, 17:59 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Pierwszy znany międzygwiezdny meteor mógł trafić w Ziemię w 2014 roku

Skała o rozmiarach jednego metra odwiedziła nas 3 lata przed Oumuamua.

Być może właśnie został odkryty pierwszy meteor pochodzący z przestrzeni międzygwiezdnej, który uderzył w Ziemię – i drugi znany międzygwiezdny gość.

Meteory międzygwiezdne mogą być powszechne i mogą potencjalnie pomóc życiu podróżować od gwiazdy do gwiazdy – dodają naukowcy.

Pierwszy znany gość z przestrzeni międzygwiezdnej, obiekt w kształcie cygara o nazwie „Oumuamua”, został odkryty w 2017 roku. Naukowcy wywnioskowali na podstawie prędkości i trajektorii, że obiekt o rozmiarach 400 metrów pochodzi od innej gwiazdy bądź układu podwójnego gwiazd.

Avi Loeb, z katedry astronomii na Uniwersytecie Harvarda, zauważył, że można spodziewać się, że mniejsi międzygwiezdni goście będą znacznie bardziej popularni, a niektórzy z nich może zderzą się z Ziemią na tyle często, że będą zauważalni.

Teraz Loeb i Amir Siraj zasugerowali, że mogli wykryć taki międzygwiezdny meteor, drugiego międzygwiezdnego gościa Układu Słonecznego.

Naukowcy przeanalizowali katalog zdarzeń meteorytowych wykrytych przez czujniki rządowe w Center for Near-Earth Object Studies. Skupili się na najszybszych meteorach, ponieważ wysoka prędkość sugeruje, że meteor potencjalnie nie jest związany grawitacyjnie ze Słońcem, a zatem może pochodzić spoza Układu Słonecznego.

Naukowcy zidentyfikowali meteor o rozmiarach 1 metra, który wykryto 8 stycznia 2014 roku na wysokości 18,7 km w pobliżu wyspy Manus Papui Nowej Gwinei na południowym Pacyfiku. Jego wysoka prędkość, wynosząca 216 000 km/h oraz jego trajektoria sugerowały, że przybył spoza Układu Słonecznego, twierdzą naukowcy.

Prędkość meteoru sugerowała, że otrzymał grawitacyjne wzmocnienie podczas podróży, być może z głębokiego wnętrza układu planetarnego lub gwiazdy w grubym dysku Drogi Mlecznej.

Naukowcy przeanalizowali dane z około 30 lat. Oprócz odkrytego międzygwiezdnego meteoru zauważyli także dwa inne meteory, które poruszały się z podobną prędkością. Jednak Siraj i Loeb zauważyli, że orbita jednego z meteorów sugerowała, że jest grawitacyjnie związany ze Słońcem, podczas gdy nie było pewne, czy drugi był międzygwiezdny czy nie.

Zakładając, że Ziemia obejrzała trzy meteory o potencjalnym międzygwiezdnym pochodzeniu w ciągu ok. 30 lat, naukowcy oszacowali, że w naszej galaktyce wypada około miliona takich obiektów na sześcian przestrzeni kosmicznej o rozmiarach 150 mln km (1 jednostka astronomiczna).

Sugeruje to, że każda pobliska gwiazda może grawitacyjnie wyrzucać ok. 60 miliardów bilionów takich skał ze swojego układu, co odpowiada około 0,2 do 20 mas Ziemi. 10 miliardów bilionów to „mniej więcej liczba gwiazd w obserwowalnym Wszechświecie”, powiedział Loeb.

Siraj i Loeb zauważyli, że analizowanie gazowych szczątków meteorów międzygwiezdnych podczas ich spalania w atmosferze Ziemi może rzucić światło na skład obiektów międzygwiezdnych.

W przyszłości astronomowie mogą chcieć skonfigurować system alarmowy, który automatycznie kierowałby teleskopy na meteory podróżujące z wysokimi prędkościami, w celu analizy gazowych szczątków, powiedział Loeb. „Z tego możemy wywnioskować skład meteorów międzygwiezdnych” – powiedział.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Space.com

Vega


Załączniki:
akYHTq6z97cLsVKCPPUsu6-970-80.jpg
akYHTq6z97cLsVKCPPUsu6-970-80.jpg [ 88.62 KiB | Przeglądany 242 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 19 kwietnia 2019, 18:01 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Astronomowie odkrywają trzecią planetę krążącą w układzie podwójnym Kepler-47

Astronomowie odkryli trzecią planetę w układzie podwójnym Kepler-47. Wykorzystując dane z kosmicznego teleskopu Keplera, zespół naukowców wykrył nową planetę rozmiarów ok. Neptuna – Saturna, krążącą między dwiema znanymi już wcześniej planetami.

Dzięki trzem planetom krążącym wokół dwóch słońc, Kepler-47 jest jedynym znanym systemem wieloplanetarnym w układzie podwójnym gwiazd.

Planety w układzie Kepler-47 zostały odkryte za pomocą metody tranzytowej. Jeżeli płaszczyzna orbity planety jest ustawiona krawędzią do obserwatora na Ziemi, planeta może przejść przed gwiazdami, co prowadzi do mierzalnego spadku w ich obserwowalnej jasności. Nowa planeta, nazwana Kepler-47d, nie została wykryta wcześniej ze względu na słabe sygnały tranzytowe.

Podobnie, jak w przypadku planet krążących wokół układów podwójnych, wyrównanie płaszczyzn orbit planet zmienia się z czasem. W tym przypadku orbita środkowej planety stała się bardziej wyrównana, prowadząc do silniejszego sygnału tranzytowego. Głębokość tranzytu przeszła z niewykrywalnego na początku misji Kepler do najgłębszego z trzech planet na przestrzeni zaledwie czterech lat.

Naukowcy byli zaskoczeni zarówno wielkością, jak i lokalizacją nowej planety. Kepler-47d jest największą z trzech planet w układzie Kepler-47.

„W 2012 r. dostrzegliśmy ślad trzeciej planety, ale z jednym tylko tranzytem potrzebowaliśmy więcej danych, aby mieć pewność. Dzięki dodatkowemu tranzytowi okres orbitalny planety mógł zostać ustalony, a wtedy byliśmy w stanie odkryć więcej tranzytów, które były ukryte w szumie we wcześniejszych danych” – powiedział astronom San Diego State University, Jerome Orosz.

William Welsh, astronom SDSU i współautor badania, powiedział, że on i Orosz spodziewali się, że dodatkowe planety w układzie Kepler-47 będą krążyć na zewnątrz znanych planet. „Z pewnością nie spodziewaliśmy się, że będzie to największa planeta w układzie. To było prawie szokujące” – powiedział Welsh.

Dzięki odkryciu nowej planety możliwe jest znacznie lepsze zrozumienie układu. Na przykład, naukowcy teraz wiedzą, że planety w tym układzie podwójnym mają bardzo niską gęstość – mniejszą, niż Saturn, planeta Układu Słonecznego o najmniejszej gęstości.

Chociaż niska gęstość nie jest tak niezwykła w przypadku egzoplanet typu gorących Jowiszów to jest rzadkością w przypadku planet o umiarkowanej temperaturze. Zrównoważona temperatura Kepler-47d wynosi ok. 10o C, natomiast dla Kepler-47c wynosi 32o C. Najbardziej zewnętrzna planeta, która jest najmniej poznaną planetą, jest znacznie gorętsza i ma temperaturę 169o C.

Planeta wewnętrzna jest 3,1 razy większa od Ziemi a rok na niej trwa 49 dni. Środkowa jest 7 razy większa od Ziemi a jej rok trwa 87 dni. Ostatnia, zewnętrzna planeta jest 4,7 razy większa od Ziemi i okrąża gwiazdy w czasie 303 dni. Same gwiazdy okrążają się w czasie 7,45 dnia. Jedna jest podobna do Słońca a druga ma ⅓ jego masy. Cały układ jest zwarty i zmieściłby się wewnątrz orbity Ziemi. Znajduje się w odległości ok. 3340 lat świetlnych od nas w kierunku konstelacji Łabędzia.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
San Diego State University

Vega


Załączniki:
kepler-47d_beauty_16x9.jpg
kepler-47d_beauty_16x9.jpg [ 877.15 KiB | Przeglądany 237 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 20 kwietnia 2019, 20:34 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Odkryto nowy sygnał pochodzący od zderzających się gwiazd neutronowych

Jasny rozbłysk promieni rentgenowskich został odkryty przez Obserwatorium Rentgenowskie Chandra w galaktyce oddalonej o 6,6 mld lat świetlnych od Ziemi. Wydarzenie to prawdopodobnie zasygnalizowało połączenie się dwóch gwiazd neutronowych i mogłoby dać astronomom świeże spojrzenie na to, jak zbudowane są gwiazdy neutronowe – gęste obiekty gwiazdowe upakowane głównie neutronami.

Gdy łączą się dwie gwiazdy neutronowe, wytwarzają strumienie wysokoenergetycznych cząstek oraz promieniowanie wyrzucane w przeciwnych kierunkach. Jeżeli strumień jest skierowany wzdłuż linii pola widzenia z Ziemi, można wykryć błysk lub wybuch promieni gamma. Jeżeli dżet nie jest skierowany w naszą stronę, potrzebny jest inny sygnał do rejestracji połączenia.

Detekcja fal grawitacyjnych jest jednym z takich sygnałów. Teraz, wraz z obserwacją jasnego rozbłysku promieniowania X, astronomowie znaleźli inny sygnał i odkryli, że dwie gwiazdy neutronowe prawdopodobnie połączyły się, tworząc nową, cięższą i szybko rotującą gwiazdę neutronową o niezwykle silnym polu magnetycznym.

„Znaleźliśmy zupełnie nowy sposób na uchwycenie łączących się gwiazd neutronowych. Zachowanie tego źródła promieniowania X jest zgodne z przewidywaniami takich zdarzeń jednego z członków naszego zespołu” – Yongquan Xue z Chińskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii oraz główny autor artykułu.

Chandra obserwowała źródło, nazwane XT2, gdy nagle pojawiło się, a następnie zniknęło po około siedmiu godzinach. Źródło znajduje się w Głębokim Południowym Polu Chandra, najgłębszym zdjęciu rentgenowskim, jakie kiedykolwiek wykonano, i zawiera prawie 12 tygodni czasu obserwacji, wykonane w różnych odstępach czasu przez kilka lat. Źródło pojawiło się 22 marca 2015 r. i zostało odkryte w później analizowanych danych archiwalnych.

Naukowcy zidentyfikowali prawdopodobne pochodzenie XT2, badając, w jaki sposób jego promieniowanie rentgenowskie zmieniało się w czasie, porównując to zachowanie z przewidywaniami dokonanymi w 2013 r. przez Binga Zhanga z University of Nevada w Las Vegas. Promieniowanie X wykazało charakterystyczną sygnaturę pasującą do tych przewidywań dla nowo utworzonego magnetara – gwiazdy neutronowej wirującej z prędkością setek razy na sekundę i posiadającej niezwykle silne pole magnetyczne, około miliarda razy większe, niż ziemskie.

Zespół uważa, że magnetar stracił energię pod postacią wiatru emitującego promieniowanie rentgenowskie, co spowalnia jego prędkość rotacji, gdy źródło zanika. Ilość promieniowania X pozostawała w przybliżeniu stała w jasności przez ok. 30 minut a następnie zmniejszała jasność ponad trzysta razy w ciągu 6,5 godziny, zanim stała się niewykrywalna. Pokazało to, że połączenie gwiazd neutronowych wytworzyło nową, większą gwiazdę neutronową, a nie czarną dziurę.

Wynik ten jest ważny, ponieważ daje astronomom szansę poznania wnętrza gwiazd neutronowych, obiektów, które są tak gęste, że ich właściwości nigdy nie będą mogły być odwzorowane na Ziemi.

Łączenie się gwiazd neutronowych było znaczące w wiadomościach naukowych, ponieważ LIGO wykryło fale grawitacyjne z podobnego zdarzenia w 2017 roku. Źródło to, znane jako GW170817, spowodowało rozbłysk promieni gamma i poświatę w świetle wykrytym przez inne teleskopy, w tym Chandra. Zespół Xue uważa, że XT2 również były źródłem fal grawitacyjnych, jednak do zderzenia doszło, zanim LIGO rozpoczęło swoje obserwacje i było zbyt odległe, by wykryć je w jakikolwiek sposób.

Zespół Xue rozważał także, czy XT2 mogło być wywołane zapadnięciem się masywnej gwiazdy, a nie połączeniem się gwiazd neutronowych. Źródło znajduje się na obrzeżach swojej galaktyki, co jest zgodne z ideą, że wybuchy supernowych, które pozostały po gwiazdach neutronowych, wyrzuciły je z centrum kilka miliardów lat wcześniej. Sama galaktyka ma także pewne właściwości – w tym niskie tempo powstawania gwiazd w porównaniu z innymi galaktykami o podobnej masie – będące znacznie bardziej zgodne z typem galaktyki, w której oczekuje się połączenia dwóch gwiazd neutronowych.

Zespół oszacował tempo, w jakim powinny wystąpić zdarzenia takie jak XT2, i stwierdził, że zgadza się ono ze wskaźnikiem wynikającym z wykrycia GW170817. Obydwa szacunki są jednak bardzo niepewne, ponieważ zależą od wykrycia tylko jednego obiektu, więc potrzebnych jest więcej przykładów.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Chandra

Vega


Załączniki:
xt2.jpg
xt2.jpg [ 134.17 KiB | Przeglądany 231 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 22 kwietnia 2019, 15:07 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Wpływ wysokoenergetycznych cząsteczek i przypływów na życie pozaziemskie

Dwa nowe badania naukowców z Uniwersytetu Arizony mogą podważyć zdolność do zamieszkania egzoplanet TRAPPIST-1, spośród których trzy znajdują się w ekosferze.

Od czasu swojego odkrycia w 2016 r. naukowcy byli podekscytowani TRAPPIST-1, układem, w którym siedem skalistych planet wielkości Ziemi okrąża chłodną gwiazdę. Trzy spośród nich znajdują się w strefie nadającej się do zamieszkania, w obszarze przestrzeni, w którym na powierzchni planety może istnieć woda w stanie ciekłym. Jednak nowe badania przeprowadzone przez naukowców z Lunar and Planetary Laboratory UA mogą spowodować przedefiniowanie strefy zdatnej do zamieszkania dla TRAPPIST-1.

Trzy planety w strefie nadającej się do zamieszkania prawdopodobnie stoją przed groźnym przeciwnikiem życia: wysokoenergetycznymi cząsteczkami wyrzucanymi z gwiazdy. Po raz pierwszy zespół naukowców z CfA obliczył, jak mocno te cząsteczki uderzają w planety.

Tymczasem Hamish Hay odkrył, że grawitacyjne przeciąganie liny, w które planety TRAPPIST-1 się bawią, podnosi pływy na ich powierzchniach, prawdopodobnie napędzając aktywność wulkaniczną lub rozgrzewając lód izolujący oceany na planetach, które poza tym są zbyt zimne, aby podtrzymać życie.

Gwiazda całego układu, TRAPPIST-1a, jest mniejsza, mniej masywna i chłodniejsza o 6000 stopni Celsjusza od Słońca. Jest także niezwykle aktywna, co oznacza, że emituje ogromne ilości wysokoenergetycznych protonów – tych samych cząsteczek, które wywołują zorze na Ziemi.

Federico Fraschetti z CfA i jego zespół symulowali podróże tych wysokoenergetycznych cząstek przez pole magnetyczne gwiazdy. Odkryli, że czwarta planeta – najbardziej wewnętrzny świat w ekosferze TRAPPIST-1 – może doświadczać potężnego bombardowania protonami.

Było to zaskoczenie dla naukowców, mimo tego, że planety znajdują się znacznie bliżej gwiazdy niż Ziemia od Słońca. Wysokoenergetyczne cząsteczki są przenoszone przez przestrzeń wzdłuż linii pola magnetycznego, a pole magnetyczne TRAPPIST-1 jest ciasno owinięte wokół gwiazdy.

Flary na powierzchni gwiazdy powodują turbulencje w polu magnetycznym, dzięki czemu protony mogą odpłynąć od gwiazdy. To, gdzie przemieszczą się cząsteczki zależy od tego, jak pole magnetyczne gwiazdy jest odchylone od osi obrotu. W układzie TRAPPIST-1 najbardziej prawdopodobne wyrównanie tego pola doprowadzi energetyczne protony bezpośrednio do powierzchni czwartej planety, gdzie mogą rozerwać złożone cząsteczki, które są potrzebne do budowania życia – a może mogą posłużyć jako katalizatory stworzenia tych cząsteczek.

Podczas, gdy ziemskie pole magnetyczne chroni większość planety przed energetycznymi protonami emitowanymi przez nasze Słońce, pole wystarczająco silne, by odeprzeć protony TRAPPIST-1, musiałoby być niewiarygodnie silne – setki razy silniejsze, niż ziemskie. Ale to niekoniecznie oznacza śmierć na całe życie w układzie TRAPPIST-1.

Planety TRAPPIST-1 są prawdopodobnie zwrócone zawsze jedną stroną do gwiazdy, czyli na jednej półkuli zawsze jest dzień a na drugiej noc. „Może nocna strona jest wystarczająco ciepła dla życia i nie jest bombardowana promieniowaniem” – powiedział Benjamin Rackham z UA.

Również oceany mogą chronić przed niszczycielskimi wysokoenergetycznymi protonami, ponieważ głęboka woda może wchłonąć cząsteczki, zanim te rozerwą cegiełki życia. Zwiększone przypływy w tych oceanach, a nawet w skałach planet, mogą mieć inne interesujące implikacje dla życia.

Na Ziemi Księżyc zwiększa pływy nie tylko w oceanach – siły pływowe odkształcają również kulisty kształt ziemskiego płaszcza i skorupy. Naukowcy przypuszczają, że planety w układzie TRAPPIST-1 znajdują się wystarczająco blisko siebie, aby mogły wzbudzać pływy jedna na drugiej, tak jak Księżyc na Ziemi.

Obliczając, jak grawitacja planet TRAPPIST-1 wyciągnie się i zdeformuje, Hay zbadał, ile ciepła przepływa do układu.

TRAPPIST-1 jest jedynym znanym układem, w którym planety mogą wzbudzać znaczące przypływy, ponieważ światy są tak ciasno upakowane wokół swojej gwiazdy.

Hay odkrył, że dwie wewnętrzne planety układu zbliżają się do siebie na tyle blisko, by zwiększać u siebie wzajemnie potężne przypływy. Możliwe jest, że kolejne ogrzewanie pływowe może być wystarczająco mocne, aby zasilać aktywność wulkaniczną, co z kolei może podtrzymywać atmosferę. Chociaż najbardziej wewnętrzne planety układu TRAPPIST-1 są prawdopodobnie zbyt gorące aby podtrzymać życie po dziennej stronie, atmosfera napędzana wulkanem może pomóc przenieść trochę ciepła na zbyt zimną nocną stronę, ocieplając ją na tyle, by żywe organizmy nie zamarzły.

Szósta planeta w układzie, zwana TRAPPIST-1g, doświadcza pływowych szarpnięć zarówno od gwiazdy, jak i od pozostałych planet. Jest to jedyna planeta w układzie, na której ogrzewania pływowe ze względu na inne planety jest tak silne, jak wywołane przez gwiazdę centralną. Jeżeli TRAPPIST-1g jest światem oceanicznym, takim jak Europa lub Enceladus w naszym Układzie Słonecznym, ogrzewanie pływowe mogłoby utrzymać ciepłe wody.

Układy planetarne karłów typu M, takie jak TRAPPIST-1, oferują astronomom najlepszą okazję do poszukiwania życia poza Układem Słonecznym, a badania Fraschettiego i Haya mogą pomóc naukowcom wybrać sposób eksploracji układu w przyszłości.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Arizona

Vega


Załączniki:
tr1-f.jpg
tr1-f.jpg [ 198.64 KiB | Przeglądany 228 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 24 kwietnia 2019, 19:07 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Utracone gwiazdy Omega Centauri

Zespół astronomów zidentyfikował strumień gwiazd, który został oderwany od gromady kulistej Omega Centauri. Przeszukując 1,7 mld gwiazd obserwowanych przez misję Gaia, zidentyfikowali 309 z nich sugerujących, że gromada ta może być w rzeczywistości pozostałością galaktyki karłowatej, która jest rozrywana przez siły grawitacyjne naszej galaktyki.

W 1677 r. Edmond Halley nadał nazwę „Omega Centauri” (ω Cen) temu, co uważał za gwiazdę w konstelacji Centaura. Później, w 1830 roku, John Herschel zdał sobie sprawę, że w rzeczywistości jest to gromada kulista, którą można rozdzielić na pojedyncze gwiazdy. Teraz wiemy, że Omega Centauri jest najbardziej masywną gromadą kulistą w Drodze Mlecznej: znajduje się ok. 18 000 lat świetlnych od nas i zawiera kilka milionów gwiazd, które mają ok. 12 mld lat. Natura tego obiektu była przedmiotem wielu dyskusji: czy to naprawdę gromada kulista, czy może serce galaktyki karłowatej, której obrzeża zostały rozerwane przez Drogę Mleczną?

Ta ostatnia hipoteza opiera się o fakt, że ω Cen zawiera kilka populacji gwiazd z dużą zawartością metali ciężkich, które zdradzają tworzenie się przez dłuższy okres czasu. Dodatkowym argumentem przemawiającym za tą hipotezą byłoby znalezienie szczątków z rozproszonej gromady na jej orbicie w Drodze Mlecznej. Rzeczywiście, gdy galaktyka karłowata wchodzi w interakcję z masywną galaktyką, taką jak nasza, gwiazdy są odrywane przez grawitacyjne siły pływowe, a gwiazdy te pozostają widoczne przez pewien czas jako strumienie gwiazd, zanim zostaną rozrzucone w ogromnych przestrzeniach międzygwiezdnych otaczających masywną galaktykę.

Analizując ruchy gwiazd zmierzone przez satelitę Gaia za pomocą algorytmu zwanego STREAMFINDER opracowanego przez zespół, naukowcy zidentyfikowali kilka strumieni gwiazd. Jeden z nich, nazwany „Fimbulthul” (od jednej z rzek w mitologii nordyckiej, która istniała na początku świata), zawiera 309 gwiazd rozciągających się na niebie na 18o.

Modelując trajektorie gwiazd, zespół pokazał, że struktura Fimbulthul jest gwiezdnym strumieniem pływowym oderwanym od ω Cen, rozciągającym się na 28o od gromady. Spektroskopowe obserwacje 5 gwiazd z tego strumienia za pomocą Kanadyjsko-Francusko-Hawajskiego Teleskopu pokazują, że ich prędkości są bardzo podobne i że mają metaliczność porównywalną z gwiazdami samej ω Cen, co potwierdza ideę, że strumień pływowy jest powiązany z ω Cen.

Naukowcy byli w stanie pokazać, że strumień jest również obecny w bardzo zatłoczonym obszarze nieba w bezpośrednim sąsiedztwie gromady. Dalsze modelowanie strumienia pływowego ograniczy dynamiczną historię galaktyki karłowatej, która była protoplastą ω Cen, i pozwoli nam znaleźć jeszcze więcej gwiazd utraconych przez ten układ w halo Drogi Mlecznej.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
[url=http://www.cfht.hawaii.edu/en/news/OmegaCen/CFHT[/url][url=https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/04/utracone-gwiazdy-omega-centauri.html]Vega[/url]


Załączniki:
image1.jpg
image1.jpg [ 451.79 KiB | Przeglądany 222 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 25 kwietnia 2019, 15:18 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Badania pochodzenia struktury spiralnej w galaktykach dyskowych

Astrofizycy z University of Arkansas poczynili ważny krok w kierunku rozwiązania tajemnicy dotyczącej tego, w jaki sposób galaktyki dyskowe utrzymują kształt swoich ramion spiralnych. Ich odkrycia potwierdzają teorię, że ramiona te tworzone są przez falę gęstszej materii, która tworzy spiralny wzór podczas podróży przez galaktykę.

„Struktura ramion spiralnych w galaktykach dyskowych jest tajemnicą. Nikt nie wie, co decyduje o kształcie ramion spiralnych lub dlaczego mają pewną ich liczbę. Nasze badania dają jasną odpowiedź na część tej tajemnicy” – powiedział Ryan Miller.

Galaktyki dyskowe, w tym Droga Mleczna, stanowią 70% znanych galaktyk. Charakteryzują się ramionami w kształcie spiral, ale astronomowie nie są pewni, w jaki sposób one się kształtują i utrzymują.

Tajemnica zaczyna się od prostego paradoksu: gwiazdy w galaktyce dyskowej krążą wokół centralnej masy zwanej „zgrubieniem galaktycznym”, a gwiazdy bliżej centrum orbitują szybciej niż gwiazdy bliżej krawędzi. Ale jeżeli ramiona spiralne byłyby złożone ze stałej grupy gwiazd, te bliżej krawędzi musiałyby pokonać większy dystans, niż te bliżej centrum, aby utrzymać spiralny kształt.

W latach 60. astronomowie zaproponowali „teorię gęstości fali”, aby wyjaśnić ten paradoks. Teoria głosi, że ramiona galaktyk dyskowych nie są utworzone ze statycznych wiązek gwiazd. Zamiast tego ramiona te są falami gęstszych obszarów, które poruszają się w gwiazdach. Gwiazdy poruszają się zgodnie z prawami fizyki i kiedy okrążają centrum galaktyki, napotykają te gęstsze obszary.

Gęstsze obszary wpływają również na obłoki gazu, które przechodzą przez te regiony. Kompresują się, zapadając się w nowe gwiazdy.

Miller i jego współpracownicy zapewnili wsparcie teorii fal gęstości przez obserwowanie gwiazd w różnym wieku i porównując ich położenie do środka fali gęstości.

Zgodnie z teorią na każdym ramieniu galaktyki byłby punkt, w którym prędkość rotacji fali gęstości i prędkość gwiazd są takie same. Nazywa się to promieniem współrotacji. Gwiazdy wewnątrz promienia współrotacji powinny poruszać się szybciej, niż fala gęstości, ponieważ znajdują się bliżej centrum. Dlatego, im starsza gwiazda, tym powinna podróżować dalej od miejsca narodzin w pobliżu fali. Po zewnętrznej stronie promienia współrotacji, gdzie gwiazdy poruszają się wolniej niż fala gęstości, starsze gwiazdy powinny opaść dalej poza falę.

Naukowcy przeanalizowali obrazy galaktyk w Extragalactic Database, obsługiwanej przez JPL. Dla każdej galaktyki badali obrazy na różnych długościach fali światła, reprezentujące gwiazdy w różnym wieku. Odkryli, że każda grupa gwiazd tworzyła ramię o nieco innym „kącie nachylenia”, który jest kątem ramienia w stosunku do centrum galaktyki. Porównując te różne kąty do kąta utworzonego przez centrum fali gęstości, okazało się, że położenie tych grup gwiazd odpowiada przewidywaniu teorii fali gęstości.

Chociaż badania dostarczają dowodów na to, że ramiona spiralne zachowują swój kształt, pozostają pytania dotyczące określenia, co powoduje gęstsze fale.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Arkansas

Vega


Załączniki:
RS7167_miller-2.jpg
RS7167_miller-2.jpg [ 293.77 KiB | Przeglądany 219 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 28 kwietnia 2019, 18:44 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
LIGO i Virgo wykryły fale grawitacyjne z kolejnego zderzenia gwiazd neutronowych

Wczesnym rankiem 25 kwietnia astronomowie pracujący przy LIGO i Virgo wykryli fale grawitacyjne pochodzące z dwóch łączących się gwiazd neutronowych. Jest to druga detekcja pochodząca z takiego źródła.

Już po raz drugi fizycy pracujący przy LIGO wykryli fale grawitacyjne pochodzące od dwóch zderzających się gwiazd neutronowych, które prawdopodobnie utworzą czarną dziurę.

Zmarszczki w czasoprzestrzeni podróżowały ok. 500 mln lat świetlnych i dotarły do detektorów LIGO i Virgo rankiem 25 kwietnia. Członkowie zespołu twierdzą, że istnieje ponad 99% szans, że powstały one w wyniku połączenia się dwóch gwiazd neutronowych.

W kilka chwil po zdarzeniu wydano zawiadomienie ostrzegające astronomów na całym świecie, by skierowali teleskopy w niebo, w nadziei na zarejestrowanie światła widzialnego pochodzącego z eksplozji kilonowej. Kilonowe są 1000 razy jaśniejsze niż zwykłe nowe i tworzą ogromne ilości pierwiastków ciężkich, takich jak złoto i platyna. Taka jasność ułatwia astronomom znajdowanie tych zdarzeń na nocnym niebie – pod warunkiem, że wcześniej otrzymają jej pozycję od LIGO.

Naukowcy wykorzystują niewielkie opóźnienie między momentami, w których sygnały docierają do detektorów, aby móc lepiej wyznaczyć miejsce, gdzie fale powstały na niebie. Ale w czwartek, gdy fala grawitacyjna dotarła do Ziemi, jeden z detektorów LIGO był wyłączony, co utrudniło astronomom triangulację dokładnie tam, skąd pochodził sygnał. To spowodowało, że astronomowie zaczęli wyścig w fotografowaniu jak największej liczby galaktyk na obszarze pokrywającym ¼ nieba.

I zamiast znaleźć jedno potencjalne połączenie się dwóch gwiazd neutronowych, astronomowie znaleźli co najmniej dwóch różnych kandydatów. I teraz zrodziło się pytanie: które, jeżeli w ogóle, jest związane z falą grawitacyjną wykrytą przez LIGO. Ustalenie tego będzie wymagało więcej obserwacji, które już miały miejsce na całym świecie.

„Zakładam, że każde obserwatorium na świecie obserwuje to teraz. Te dwie znalezione kandydatki leżą stosunkowo blisko równika niebieskiego, więc można je zobaczyć zarówno z półkuli północnej jak i południowej” – mówi astronom Josh Simon z Carnegie Observatories.

Pierwsze wykrycie połączenia się dwóch gwiazd neutronowych przez LIGO nastąpiło w sierpniu 2017 roku, kiedy to naukowcy zaobserwowali fale grawitacyjne powstałe w trakcie kolizji, do której doszło ok. 130 mln lat świetlnych stąd. Astronomowie na całym świecie natychmiast skierowali swoje teleskopy na niebo w stronę kolizji, co umożliwiło im zgromadzenie szeregu obserwacji w całym spektrum elektromagnetycznym.

Detekcja w 2017 r. była pierwszym zdarzeniem astronomicznym, które zaobserwowano na falach optycznych i grawitacyjnych. Uzyskane informacje dały naukowcom bezcenne informacje m.in. na temat tworzenia się ciężkich pierwiastków, bezpośredniego pomiaru ekspansji Wszechświata i dowody, że fale grawitacyjne przemieszczają się z prędkością świata.

Wydaje się, że drugie zdarzenie znajdowało się zbyt daleko, aby astronomowie mogli uzyskać niektóre dane, na jakie mieli nadzieję, takie jak zachowanie się materii jądrowej podczas intensywnych wybuchów.

Astronomowie nadal nie są pewni, czy pierwsza detekcja, której dokonali, pochodziła z typowego połączenia dwóch gwiazd neutronowych, czy też było to coś bardziej egzotycznego. Żeby to zrozumieć, będą potrzebowali obserwacji z jak najwcześniejszych chwil po zdarzeniu, a cenne godziny już minęły.

Po pierwszym zdarzeniu było jasne, że wiele dzieje się natychmiast po wybuchu, więc astronomowie chcieli jak najszybciej przeprowadzić obserwacje. W przypadku, gdy jeden z detektorów LIGO został wyłączony, nie mogli znaleźć obiektu tak szybko jak miało to miejsce w 2017 r.

Jak dotąd, jedyna różnica między tymi zdarzeniami jest taka, że astronomowie nie zauważyli żadnych oznak rozbłysków gamma. Ale niezależnie od tego, dodatkowe obserwacje powinny pomóc astronomom dowiedzieć się więcej o tych ekstremalnych kosmicznych zdarzeniach.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Astronomy

Vega


Załączniki:
collidingNS.jpg
collidingNS.jpg [ 100.57 KiB | Przeglądany 200 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 30 kwietnia 2019, 19:11 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Gigantyczna galaktyka wokół olbrzymiej czarnej dziury

10 kwietnia Teleskop Horyzontu Zdarzeń (EHT) opublikował pierwszy w historii obraz horyzontu zdarzeń wokół czarnej dziury, czyli obszaru, z wnętrza którego nawet światło nie może uciec ze względu na dużą grawitację czarnej dziury. Ta olbrzymia czarna dziura o masie 6,5 mld mas Słońca znajduje się w galaktyce M87.

Zdjęcie to zostało wykonane przy użyciu Kosmicznego Teleskopu Spitzera i ukazuje całą galaktykę M87 w podczerwieni. Z kolei zdjęcie pochodzące z EHT opierało się na zakresie radiowym i pokazywało cień czarnej dziury na tle otaczającej ją wysokoenergetycznej materii.

Znajdująca się około 55 mln lat świetlnych od Ziemi M87 była przedmiotem badań astronomicznych od ponad 100 lat i została sfotografowana przez wiele obserwatoriów NASA, w tym Kosmiczny Teleskop Hubble’a, Obserwatoria Rentgenowskie Chandra i NuSTAR. W 1918 r. astronom Heber Curtis po raz pierwszy zauważył „ciekawy prosty promień” rozciągający się od centrum galaktyki. Ten jasny strumień wysokoenergetycznej materii, wytwarzany przez dysk materii szybko wirującej wokół czarnej dziury, jest widoczny w wielu zakresach promieniowania, od fal radiowych po promieniowanie rentgenowskie. Gdy cząsteczki tworzące strumień zderzają się z ośrodkiem międzygwiazdowym (rzadka materia wypełniająca przestrzeń między gwiazdami w M87), tworzą falę uderzeniową, która świeci w podczerwieni i na falach radiowych, ale nie w zakresie widzialnym. Na zdjęciu ze Spitzera fala uderzeniowa jest wyraźniejsza, niż sam dżet.

Jaśniejszy strumień, znajdujący się na prawo od centrum galaktyki, podróżuje niemal dokładnie w kierunku Ziemi. Jego jasność jest wzmocniona ze względu na dużą prędkość w naszym kierunku, ale jeszcze bardziej z powodu tego, co naukowcy nazywają „efektami relatywistycznymi”, które powstają, gdyż materia w dżecie porusza się z prędkością zbliżoną do prędkości światła. Trajektoria dżetu jest tylko nieznacznie przesunięta od naszej linii wzroku w stosunku do galaktyki, dlatego możemy dostrzec jego długość. Fala uderzeniowa zaczyna się w pobliżu punktu, w którym strumień wydaje się zakrzywiać w dół, podkreślając obszary, w których szybko poruszające się cząsteczki zderzają się z gazem w galaktyce i zwalniają.

Dla odmiany drugi dżet oddala się od nas tak szybko, że efekty relatywistyczne czynią go niewidocznym na wszystkich długościach fal. Ale fala uderzeniowa, którą tworzy w ośrodku międzygwiazdowym, pozostaje wciąż widoczna.

Fala uderzeniowa z lewej strony od centrum galaktyki wygląda jak odwrócona litera „C”. Chociaż nie jest widoczna na zdjęciach w świetle widzialnym, można ją dostrzec w zakresie radiowym.

Łącząc obserwacje w podczerwieni, w zakresie radiowym, widzialnym, rentgenowskim i niezwykle energetycznych promieniach gamma, naukowcy mogą badać fizykę tych potężnych dżetów. Naukowcy wciąż starają się zbudować solidne teoretyczne podstawy naszej wiedzy o tym, jak gaz wciągany do czarnej dziury tworzy wypływające dżety.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
JPL

Vega


Załączniki:
PIA23122_fig2.jpg
PIA23122_fig2.jpg [ 1.83 MiB | Przeglądany 182 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 03 maja 2019, 15:55 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Rotująca czarna dziura powoduje wyrzuty plazmy w swoim otoczeniu

Dane z obserwatorium INTEGRAL pomogły rzucić światło na działanie tajemniczej czarnej dziury rozsiewającej „kule” plazmy podczas jej wirowania w przestrzeni.

Czarna dziura jest częścią układu podwójnego znanego jako V404 Cygni i pochłania materię ze swojego gwiezdnego towarzysza. Znajduje się w naszej Drodze Mlecznej w odległości ok. 8000 lat świetlnych od Ziemi. Po raz pierwszy została zidentyfikowana w 1989 roku, kiedy spowodowała ogromny wybuch materii i wysokoenergetycznego promieniowania.

Po 26 latach uśpienia, ponownie obudziła się w 2015 roku, stając się na krótko najjaśniejszym obiektem na niebie obserwowanym w promieniowaniu rentgenowskim o wysokiej energii.

Astronomowie na całym świecie skierowali naziemne teleskopy w jej stronę i odkryli, że czarna dziura zachowuje się nieco dziwnie.

Nowe badanie, oparte na danych zebranych podczas zdarzenia w 2015 r. ujawniło wewnętrzne działanie tego kosmicznego potwora. Wyniki zostały przedstawione w czasopiśmie Nature.

„Podczas wybuchu zaobserwowaliśmy szczegóły wypuszczenia dżetu, gdy materia jest wyrzucana z bardzo dużą prędkością z okolic czarnej dziury. Widzimy strumienie wystrzeliwujące w różnych kierunkach w czasie krótszym, niż godzina, co oznacza, że wewnętrzne obszary układu rotują dość szybko” – mówi Simone Migliari, astrofizyk z ESA, który jest współautorem artykułu.

Zwykle astronomowie widzą dżety strzelające prosto z biegunów czarnych dziur, prostopadle do otaczającego je dysku materii, która jest pobierana od gwiezdnego towarzysza.

Wcześniej obserwowano tylko jedną czarną dziurę z rotującym strumieniem. Wirował jednak znacznie wolniej, z okresem około 6 miesięcy.

Astronomowie mogli obserwować dżety V404 Cygni na falach radiowych za pomocą teleskopów takich jak np. Very Long Baseline Array w USA.

Tymczasem, dane z INTEGRAL i innych kosmicznych obserwatoriów pomogły im rozszyfrować to, co działo się w tym samym czasie w wewnętrznym obszarze dysku akrecyjnego szerokiego na 10 mln km. Było to ważne, ponieważ to mechanika dysku powoduje dziwne zachowanie dżetu.

Podczas wybuchu duża ilość otaczającej materii od razu wpada do czarnej dziury, chwilowo zwiększając szybkość akrecji materii dysku w kierunku czarnej dziury i wywołując nagły przypływ energii. Było to zaobserwowane przez INTEGRAL jako nagły wzrost emisji promieniowania rentgenowskiego.

Obserwacje INTEGRAL zostały wykorzystane do oszacowania energii i geometrii akrecji na czarnej dziurze, co z kolei miało kluczowe znaczenie dla zrozumienia związku między narastającą i odpływającą materią, aby stworzyć pełen obraz sytuacji.

Dzięki INTEGRAL astronomowie mogli badać nieprzerwanie V404 Cygni przez cztery tygodnie.

„Dane rentgenowskie wspierają model, w którym wewnętrzna część dysku akrecyjnego jest przechylona w stosunku do reszty układu, najprawdopodobniej z powodu wirowania czarnej dziury nachylonej względem orbity gwiazdy towarzyszącej” – wyjaśnia Simone.

Naukowcy badali, co spowodowało to dziwne odchylenie. Jedna z możliwości jest taka, że oś rotacji czarnej dziury mogła zostać przechylona przez „kopnięcie” otrzymane podczas wybuchu supernowej, który ją wywołał.

„Wyniki pasowałyby do symulacji komputerowych, w których przepływ akrecyjny w pobliżu czarnej dziury i dżetów mogą wirować razem” – mówi Erik Kuulkers, INTEGRAL Project Scientist w ESA.

„Powinniśmy spodziewać się podobnej dynamiki w każdej silnie akreującej czarnej dziurze, w której spin nie jest dopasowany do napływającego gazu, i będziemy musieli wziąć pod uwagę różne kąty nachylenia dżetu podczas interpretacji obserwacji czarnych dziur w całym Wszechświecie.”

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
ESA

Vega


Załączniki:
ESA_INTEGRAL_V404Cyg_1_1280.jpg
ESA_INTEGRAL_V404Cyg_1_1280.jpg [ 615.59 KiB | Przeglądany 168 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 04 maja 2019, 14:02 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Astronomowie odkrywają pozostałość po nowej sprzed 2000 lat

Po raz pierwszy europejski zespół badaczy z Uniwersytetu w Getyndze odkrył pozostałości po wybuchu nowej w galaktycznej gromadzie kulistej. Nowa jest eksplozją wodoru na powierzchni gwiazdy, która wywołuje znaczny wzrost jej jasności. Pozostałości po tej eksplozji stworzyły świecącą mgławicę. Znalezisko to znajduje się w pobliżu centrum gromady kulistej Messier 22 (M22) i niedawno obserwowano je za pomocą nowoczesnych instrumentów.

„Lokalizacja i jasność pozostałości odpowiadają wpisowi z 48 r. p.n.e. w starożytnym zbiorze obserwacji chińskich astronomów. Prawdopodobnie Chińczycy widzieli oryginalną nową w tym samym miejscu” – mówi autor badania autor Fabian Göttgens z Instytutu Astrofizyki Uniwersytetu w Getyndze. Oznacza to, że nowoczesne pomiary potwierdzają jedną z najstarszych obserwacji zdarzenia, do którego doszło poza Układem Słonecznym.

Gromady kuliste są sferycznymi skupiskami kilkuset tysięcy bardzo starych gwiazd krążących wokół ich macierzystej galaktyki. Wokół naszej galaktyki krąży 150 znanych gromad kulistych. M22 jest jedną z tych gromad i znajduje się w konstelacji Strzelca w kierunku centrum Drogi Mlecznej. Zaobserwowano ją razem z tuzinem innych gromad kulistych za pomocą instrumentu MUSE zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) w Chile. Instrument ten nie tylko tworzy obrazy, ale także dzieli światło gwiazdy na barwy, mierząc jasność gwiazd w funkcji barwy. Dzięki temu jest szczególnie odpowiedni do znajdowania mgławic, które często świecą tylko w określonej barwie – zazwyczaj czerwonej.

Nowo odkryte pozostałości po eksplozji nowej tworzą czerwoną, lśniącą mgławicę gazowego wodoru oraz innych gazów, która ma średnicę ok. 8000 jednostek astronomicznych. Pomimo swojej wielkości mgławica jest stosunkowo lekka – jej masa stanowi ok. 30 mas Ziemi.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Uniwersytet w Getyndze

Vega


Załączniki:
pic_8bcfdc1fe420190429115419.jpg
pic_8bcfdc1fe420190429115419.jpg [ 1.11 MiB | Przeglądany 165 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 05 maja 2019, 14:48 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Zderzenie gwiazd neutronowych w pobliżu Układu Słonecznego miliardy lat temu

Astrofizycy znaleźli oznaki kosmicznego zdarzenia, które dostarczyło na Ziemię złoto i srebro.

Astrofizycy Szabolcs Márka z Uniwersytetu Columbia i Imre Bartos (GSAS'12) z Uniwersytetu Florydy zidentyfikowali gwałtowne zderzenie dwóch gwiazd neutronowych, do którego doszło 4,6 mld lat temu, jako prawdopodobne źródło niektórych z najbardziej pożądanych rzeczy na Ziemi.

To pojedyncze kosmiczne zdarzenie, blisko naszego Układu Słonecznego, dostarczyło 0,3% najcięższych pierwiastków Ziemi, w tym złoto, platynę i uran.

Meteoroidy kute we wczesnym Układzie Słonecznym noszą ślady radioaktywnych izotopów. Gdy te izotopy się rozpadają, działają jak „zegary”, które można wykorzystać do odtworzenia czasu, w którym powstały.

Aby dojść do takiego wniosku, Bartos i Márka porównali skład meteorytów do symulacji numerycznych Drogi Mlecznej. Odkryli, że pojedyncza kolizja gwiazd neutronowych mogła nastąpić około 100 mln lat przed powstaniem Ziemi w naszym sąsiedztwie, ok. 1000 lat świetlnych od obłoku gazu, który ostatecznie uformował Układ Słoneczny.

Galaktyka Drogi Mlecznej ma średnicę 100 000 lat świetlnych, czyli 100 razy więcej, niż kosmiczne zdarzenie od Ziemi. „Jeżeli podobne zdarzenie miałoby miejsce dzisiaj, w podobnej odległości od Układu Słonecznego, jego promieniowanie mogłoby przyćmić całe nocne niebo” – powiedział Márka.

Naukowcy uważają, że ich badanie daje wgląd w wyjątkowe wydarzenie w naszej planetarnej historii. „Rzuci światło na procesy związane z pochodzeniem i składem naszego Układu Słonecznego i zainicjuje nowy rodzaj w dyscyplinach, takich jak chemia, biologia i geologia, aby rozwiązać kosmiczną zagadkę” – powiedział Bartos.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Columbia University

Vega


Załączniki:
Manhattan1406.png
Manhattan1406.png [ 138.02 KiB | Przeglądany 147 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 08 maja 2019, 19:41 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Czy rzadki rodzaj supernowej może pomóc rozstrzygnąć wieloletnią debatę na temat ich pochodzenia?

Odkrycie przez zespół astronomów supernowej o niezwykłej sygnaturze chemicznej może być kluczem do rozwiązania tajemnicy, która stoi za tym gwałtownym wybuchem. Odkrycia dokonane przy użyciu teleskopów Magellana w Obserwatorium Las Campanas w Chile były istotne dla wykrycia emisji wodoru, która sprawiła, że supernowa o nazwie ASASSN-18tb jest tak charakterystyczna.

Supernowe typu Ia odgrywają istotną rolę w pomaganiu astronomom w zrozumieniu Wszechświata. Dzięki ich ogromnej jasności są widoczne na dużych odległościach i dzięki temu są wykorzystywane jako kosmiczne znaczniki. Co więcej, ich gwałtowne wybuchy tworzą wiele pierwiastków składających się na otaczający nas świat, które są wyrzucane do galaktyki aby budować przyszłe gwiazdy i układy gwiazd.

Chociaż wodór jest najbardziej powszechnym pierwiastkiem we Wszechświecie, prawie nigdy nie był widoczny podczas wybuchu supernowej typu Ia. W rzeczywistości brak wodoru jest jedną z cech definiujących tę kategorię supernowych, i jest uważany za kluczową wskazówkę do zrozumienia tego, co się działo tuż przed wybuchem. Dlatego właśnie obserwacja emisji wodoru z tej supernowej była tak zaskakująca.

Supernowe typu Ia pochodzą z termojądrowej eksplozji białego karła, który jest częścią układu podwójnego. Ale to, co dokładnie wywołuje eksplozję białego karła – martwego jądra pozostałego po tym, jak gwiazda podobna do Słońca wyczerpała swoje paliwo – jest wielką zagadką. Dominujący pomysł jest taki, że biały karzeł zdobywa materię od swojego gwiezdnego towarzysza, co może ostatecznie wywołać eksplozję, ale czy jest to właściwa teoria, było przedmiotem gorących dyskusji przez dziesięciolecia.

To doprowadziło zespół badawczy do zapoczątkowania ważnego badania na temat supernowych typu Ia – zwanego 100IAS – które rozpoczęło się, gdy Juna Kollmeier z Carnegie omawiała pochodzenie tych supernowych ze współautorami badania Subo Dong z Peking University i Doron Kushnir z Weizmann Institute of Science, który wraz z kolegą Boazem Katzem, przedstawił nową teorię eksplozji typu Ia obejmującą gwałtowne zderzenie dwóch białych karłów.

Astronomowie chętnie badają sygnatury chemiczne materii wyrzucanej podczas tych eksplozji, aby zrozumieć mechanizm zaangażowany w tworzenie supernowych typu Ia.

W ostatnich latach astronomowie odkryli niewielką liczbę supernowych typu Ia, które są schowane za dużą ilością wodoru – może nawet taką, co masa Słońca. Ale pod wieloma względami ASASSN-18tb różni się od poprzednich tego typu zdarzeń.

Po pierwsze, we wszystkich poprzednich przypadkach te supernowe typu Ia osłonięte przez wodór znaleziono w młodych galaktykach tworzących gwiazdy, w których może znajdować się dużo gazu bogatego w wodór. Ale ASASSN-18tb miała miejsce w galaktyce składającej się ze starych gwiazd. Po drugie, ilość wodoru wyrzucanego przez ASASSN-18tb jest znacznie mniejsza niż ta obserwowana wokół innych supernowych typu Ia. Prawdopodobnie stanowi około 1/100 masy Słońca.

Nidia Morrell, także z Carnegie, obserwowała w tę noc, i natychmiast zredukowała dane pochodzące z teleskopu i rozesłała je do zespołu. Ping Chen jako pierwszy zauważył, że nie było to typowe widmo. Astronomowie byli zaskoczeni tym, co widzieli w widmie ASASSN-18tb.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Carnegie Science

Vega


Załączniki:
asassn18tb_0.jpg
asassn18tb_0.jpg [ 176.42 KiB | Przeglądany 114 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 10 maja 2019, 15:43 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Eksplozje pierwszych gwiazd we Wszechświecie wypluwały potężne dżety materii

W przeciwieństwie do tego, co kiedyś sądzono, wczesne supernowe nie wybuchły w postaci sferycznej ale wyrzuciły dżety materii, która mogła zasiać nowe gwiazdy.

Kilkaset milionów lat po Wielkim Wybuchu pierwsze gwiazdy zapłonęły w postaci ogromnie jasnych nagromadzeń wodoru i helu. W jądrach tych pierwszych gwiazd ekstremalne reakcje termojądrowe wykuły pierwsze ciężkie pierwiastki, w tym węgiel, żelazo i cynk.

Owe pierwsze gwiazdy były prawdopodobnie ogromnymi, krótko żyjącymi kulami ognia, a naukowcy założyli, że eksplodowały jako jednakowo sferyczne supernowe.

Ale teraz astronomowie odkryli, że te pierwsze gwiazdy mogły rozerwać się w potężniejszy, asymetryczny sposób, wyrzucając strumienie, które były wystarczająco gwałtowne, aby wypchnąć ciężkie pierwiastki do sąsiednich galaktyk. Pierwiastki te ostatecznie posłużyły jako budulec gwiazd drugiej generacji, spośród których do dzisiaj można niektóre obserwować.

W artykule opublikowanym w Astrophysical Journal naukowcy donoszą o dużej obfitości cynku w HE 1327-2326, starożytnej gwieździe, która przetrwała i należy do drugiej generacji gwiazd. Wierzą, że mogła nabyć tak dużą ilość cynku po asymetrycznej eksplozji jednej z pierwszych gwiazd, która wzbogaciła gaz jej narodzin.

„Kiedy gwiazda eksploduje, pewna jej część zostaje wessana do czarnej dziury. Tylko wtedy, gdy mamy jakiś mechanizm, taki jak dżet, który może wyrwać materię, możemy zaobserwować tę materię później w gwieździe następnej generacji. I wierzymy, że to właśnie mogło mieć tutaj miejsce” – mówi Anna Ferbel, prof. fizyki na MIT.

„Są to pierwsze dowody obserwacyjne na to, że taka asymetryczna supernowa miała miejsce we wczesnym Wszechświecie. To zmienia nasze rozumienie na temat tego, jak wybuchały pierwsze gwiazdy” – dodaje Rana Ezzeddine z MIT i główna autorka badania.

HE 1327-2326 została odkryta przez Annę Ferbel w 2005 r. Gwiazda była wówczas najbardziej ubogą w metale gwiazdą, jaką kiedykolwiek zaobserwowano, co oznacza, że miała niezwykle niskie stężenie pierwiastków cięższych, niż wodór i hel – co świadczyło o tym, że powstała jako część gwiazd drugiej generacji.

„Pierwsze gwiazdy były tak masywne, że musiały wybuchnąć niemal natychmiast. Mniejsze gwiazdy, które uformowały się w drugiej generacji, nadal istnieją i zachowują wczesną materię pozostawioną przez pierwsze gwiazdy. Nasza dzienna gwiazda ma zaledwie kroplę pierwiastków cięższych, niż wodór i hel, więc wiemy, że musiała powstać jako gwiazda drugiej generacji” – mówi Anna Ferbel.

W maju 2016 r. zespół był w stanie zaobserwować gwiazdę, która orbituje blisko Ziemi, w odległości zaledwie 5000 lat świetlnych. Naukowcy uzyskali czas na Kosmicznym Teleskopie Hubble’a i przez dwa tygodnie rejestrowali światło gwiazd. Użyli instrumentu znajdującego się na pokładzie teleskopu – Cosmic Origins Spectrograph – aby zmierzyć obfitość różnych pierwiastków w gwieździe.

Spektrograf został zaprojektowany z dużą precyzją, aby wychwytywać słabe światło ultrafioletowe. Niektóre z tych długości fal są pochłaniane przez pewne pierwiastki, jak np. cynk. Naukowcy sporządzili listę ciężkich pierwiastków, które, jak podejrzewali, mogą znajdować się w tak antycznej gwieździe, które planowali szukać w danych UV, w tym krzem, żelazo, fosfor i cynk.

Następnie Frebel i Ezzeddine skontaktowały się ze swoimi współpracownikami w Japonii, którzy specjalizują się w opracowywaniu symulacji supernowych i gwiazd powstających w ich następstwie. Naukowcy przeprowadzili ponad 10 000 symulacji supernowych, z których każda miała inną energię wybuchu, konfigurację i inne parametry. Odkryli, że podczas gdy większość symulowanych sferycznych supernowych była w stanie wytworzyć gwiazdę wtórną zawierającą pierwiastki obserwowane w HE 1327-2326, żadna z nich nie stworzyła cynku.

Jak się okazuje, jedyną symulacją, która mogłaby wyjaśnić charakteryzację gwiazdy, w tym jej dużą obfitość cynku, była asferyczna, wyrzucająca dżety supernowa pierwszej gwiazdy. Taka supernowa byłaby niezwykle wybuchowa, z mocą odpowiadającą około kwintylionowi (10 z trzydziestoma zerami) bomb wodorowych.

Wyniki zespołu mogą zmienić rozumienie naukowców dotyczące rejonizacji, kluczowego okresu, w którym gaz we Wszechświecie przekształcił się z całkowicie neutralnego w zjonizowany – stan, który umożliwił kształtowanie się galaktyk.

Te pierwsze supernowe mogły być również wystarczająco potężne, aby wystrzelić ciężkie pierwiastki do sąsiednich „dziewiczych galaktyk”, które jeszcze nie stworzyły własnych gwiazd.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
MIT

Vega


Załączniki:
MIT-First-Supernova-02.jpg
MIT-First-Supernova-02.jpg [ 103.36 KiB | Przeglądany 111 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 11 maja 2019, 18:25 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Metale ziem rzadkich w rozżarzonej atmosferze egzoplanety

KELT-9b to najgorętsza znana nam egzoplaneta. Latem 2018 r. zespół astronomów znalazł sygnatury pary żelaza i tytanu w jej atmosferze. Teraz badacze byli w stanie również wykryć ślady pary sodu, magnezu, chromu oraz metale ziem rzadkich skandu i itru.

Egzoplanety są planetami spoza Układu Słonecznego, które krążą wokół gwiazd innych, niż Słońce. Od czasu odkrycia pierwszych egzoplanet w połowie lat 90. Znamy ich już ponad 3000. Wiele z tych planet jest ekstremalnych w porównaniu z planetami w Układzie Słonecznym: gorące gazowe olbrzymy, które krążą bardzo blisko swoich gwiazd macierzystych, nieraz w czasie krótszym, niż kilka dni. Takie planety nie występują w naszym Układzie Słonecznym a ich istnienie było niezgodne z przewidywaniami dotyczącymi tego, jak i dlaczego tworzą się planety. Przez ostatnie 20 lat astronomowie z całego świata starali się zrozumieć, skąd pochodzą te planety, z czego są zbudowane i jak wygląda ich klimat.

Niezwykle gorący gazowy olbrzym

KELT-9 to gwiazda znajdująca się 650 lat świetlnych od Ziemi w konstelacji Łabędzia. Jej egzoplaneta – KELT-9b – stanowi przykład najbardziej ekstremalnej z tych tak zwanych gorących Jowiszów, ponieważ krąży bardzo blisko swojej gwiazdy, która jest prawie dwukrotnie gorętsza od Słońca. Dlatego temperatura jej atmosfery sięga 4000 stopni C. W takim cieple wszystkie pierwiastki są prawie całkowicie w postaci pary a cząsteczki są rozbijane na atomy – podobnie jak ma to miejsce w przypadku warstw zewnętrznych gwiazd. Oznacza to, że atmosfera nie zawiera chmur ani aerozoli, a niebo jest czyste, przeważnie przezroczyste dla światła swojej gwiazdy.

Atomy, które tworzą gaz atmosfery, pochłaniają światło w bardzo specyficznych kolorach spektrum, a każdy atom ma unikalny „odcisk palca” barwy, którą absorbuje. Te odciski palców można zmierzyć za pomocą czułego spektrografu zamontowanego na dużym teleskopie, co pozwala astronomom określić skład chemiczny atmosfer planet odległych o wiele lat świetlnych od nas.

Egzoplaneta jak skarbnica

Zespół naukowców wykorzystał tę technikę i dokonał interesującego odkrycia: „Korzystając ze spektrografu HARPS-North zamontowanego na Italian National Telescope znajdującym się na wyspie La Palma, znaleźliśmy atomy żelaza i tytanu w gorącej atmosferze KELT-9b” – wyjaśnia Kevin Heng, dyrektor i profesor w Centre for Space and Habitabilty (CSH) na Uniwersytecie w Bernie i członek National Centre of Competence in Research PlanetS. Zespół obserwował układ KELT-9 drugi raz zeszłego lata, mając na celu potwierdzenie wcześniejszych detekcji, ale także kontynuowanie wyszukiwania dodatkowych pierwiastków, które również mogą być obecne w danych. Ich badanie obejmowało 73 atomy, w tym niektóre tzw. metale ziem rzadkich. Substancje te są mniej popularne na Ziemi, ale są stosowane w zaawansowanych materiałach i urządzeniach. Jens Hoeijmakers z CSH w Bernie i Obserwatorium Genewskiego, mówi: „Nasz zespół przewidział, że widmo tej planety może być skarbnicą, w której można wykryć wiele gatunków, których wcześniej nie zaobserwowano w atmosferze żadnej innej planety.”

Po wnikliwej analizie naukowcy rzeczywiście znaleźli w widmie planety sygnały pary sodu, magnezu, chromu i metali ziem rzadkich – skandu i itru. Ostatnie trzy z nich nigdy nie zostały wykryte w atmosferze egzoplanety. „Zespół rozwinął również interpretację tych danych i był w stanie wykorzystać te sygnały do oszacowania, na jakiej wysokości w atmosferze planety atomy te są absorbowane” – mówi Jens Hoeijmakers. Co więcej, naukowcy wiedzą również więcej o silnych globalnych wzorcach wiatru wysoko w atmosferze, które wydmuchują materię z jednej półkuli na drugą.

„Z dalszymi obserwacjami w przyszłości może zostać odkrytych wiele innych pierwiastków dzięki zastosowaniu tej samej techniki dla atmosfery tej planety, a być może także na innych planetach ogrzewanych do podobnych temperatur” – wyjaśnia Jens Hoeijmakers. Są duże szanse, że pewnego dnia znajdziemy tak zwane biosygnatury, czyli oznaki życia, na egzoplanecie, wykorzystując te same techniki, które stosujemy dzisiaj. Ostatecznie, chcemy wykorzystać nasze badania do zrozumienia pochodzenia i rozwoju Układu Słonecznego, a także pochodzenie życia” – dodaje Kevin Heng.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Bern

Vega


Załączniki:
20190509_MM_UniBE_Seltene_Erden_Exoplanet_KELT-9b_Sonnenuntergang__Denis_Bajram.jpg
20190509_MM_UniBE_Seltene_Erden_Exoplanet_KELT-9b_Sonnenuntergang__Denis_Bajram.jpg [ 430.17 KiB | Przeglądany 103 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 maja 2019, 16:15 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Stłumiony proces formowania się gwiazd we wczesnym Wszechświecie

Masywne gromady galaktyk, niektóre o masie większej, niż sto galaktyk Drogi Mlecznej, zostały wykryte w kosmicznych epokach już około 3 mld lat po Wielkim Wybuchu. Ich ciągłe procesy gwiazdotwórcze czynią je wystarczająco jasnymi, by mogły być wykryte na tak dużych odległościach. Tego rodzaju gromady były przewidywane w symulacjach ewolucji kosmologicznej, ale ich właściwości są bardzo niepewne. Astronomowie zajmujący się ewolucją gwiazd we Wszechświecie są szczególnie zainteresowani tymi gromadami ze względu na obfitość gwiazd znajdujących się w nich oraz na ich aktywność.

Wbrew pozorom tworzenie się gwiazd w galaktykach nie jest procesem stałym. Nie tylko może w nich dochodzić do aktywności wybuchowej, może pobudzanej zderzeniami w sąsiednich galaktykach, ale może także nastąpić odwrotna sytuacja. Tworzenie gwiazd może samo się ograniczać, ponieważ młode masywne gwiazdy wytwarzają wiatry i supernowe, które mogą rozrywać rodzime obłoki molekularne, uniemożliwiający tym samym przyszłe formowanie się gwiazd. W połączeniu z zakłóceniami wywołanymi przez dżety z aktywnego jądra supermasywnej czarnej dziury, ten destrukcyjny proces nazywa się wygaszaniem i uważa się, że jest w stanie zatrzymać proces formowania się gwiazd. Czy miało to miejsce we wczesnym Wszechświecie oraz kiedy i jak postępuje, jest kluczowym obszarem kosmicznych badań.

Astronomowie CfA Matt Ashby i Esra Bulbul są członkami zespołu South Pole Telescope (SPT), który odkrył i bada masywne gromady galaktyk we wczesnym Wszechświecie. Niedawno ukończyli dalsze badania nad formowaniem się gwiazd i populacjami gwiazdowymi w najbardziej odległych gromadach znalezionych w badaniach SPT. Korzystając z kamery IRAC zamontowanej na teleskopie Spitzera oraz kamery szerokopasmowej na teleskopie Hubble’a, badali pięć gromad z epoki około 4,5 mld lat po Wielkim Wybuchu, w czasie, w którym galaktyki ogólnie były szczególnie aktywne w tworzenie nowych gwiazd. Gromady tej wielkości są niezwykle rzadkie na takich odległościach i jest to pierwsze tego typu badanie, jakie kiedykolwiek wykonano. Wykorzystując podczerwoną barwę galaktyk w wybranych gromadach SPT, naukowcy byli w stanie scharakteryzować gwiazdy i aktywność gwiazdotwórczą. Co ciekawe, naukowcy odkryli, że w tej epoce masywne gromady mają tendencję do przyjmowania mieszanki typów galaktyk z dość powszechnymi nieaktywnymi galaktykami. Najwyraźniej w tych spokojnych członkach gromady nastąpiło już wygaszanie procesu formowania się gwiazd. Astronomowie dochodzą do wniosku, że tworzenie się gwiazd może być skutecznie tłumione w centralnych regionach najbardziej masywnych gromad, nawet w tych wczesnych epokach kosmicznych, kiedy zachodzi najbardziej intensywne formowanie się gwiazd.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
CfA

Vega


Załączniki:
su201917.jpg
su201917.jpg [ 96.4 KiB | Przeglądany 98 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 14 maja 2019, 13:34 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Pierwsze supermasywne czarne dziury we Wszechświecie

Uważa się, że powstawanie i wzrost większości galaktyk w historii Wszechświata był napędzany przez czarne dziury zagnieżdżone w ich sercach. Rosną one wraz ze swoimi galaktykami macierzystymi, kiedy gromadzą materię by osiągnąć miliony mas Słońca. Ściganie wczesnych etapów tych ekstremalnych obiektów należy do misji przyszłych potężnych teleskopów, ale jaka będzie nagroda w polowaniu?

W badaniu przeprowadzonym przez naukowców z Astrofísica e Ciências do Espaço (IA) zostało przedstawione nowe i wyczerpujące oszacowanie. Badania przewidują liczbę bardzo młodych galaktyk z aktywną supermasywną czarną dziurą w jądrze, które powinny istnieć, gdy Wszechświat miał mniej, niż 7% obecnego wieku, i które są w zasięgu przyszłych radioteleskopów i teleskopów promieniowania X.

Wyniki mogą wskazywać najskuteczniejsze plany obserwacyjne dla przyszłego radioteleskopu Square Kilometre Array (SKA) i obserwatorium kosmicznego promieniowania X – Athena. Obydwa obserwatoria zostaną wykorzystane do zagłębienia się w ten sam okres w historii Wszechświata studiowanego w tym badaniu.

Autorzy rozszerzają wcześniejszą pracę wykonaną przez innych, która dotyczyła promieniowania rentgenowskiego i części widzialnej, dodając prognozy dla obserwacji radiowych i rentgenowskich oraz dla bardziej odległego Wszechświata. W tym kontekście promieniowanie X jest wytwarzane przez bardzo gorącą materię, która porusza się niezwykle szybko, gdy opada na czarną dziurę, a sygnały galaktyczne są skierowane w stronę Ziemi. Z drugiej strony emisja radiowa często zwielokrotnia sygnały galaktyki obserwowanej na krawędzi, i jest produkowana przez potężne strumienie cząstek wyrzucane z dala od czarnej dziury i oddziałuje z gazem poza galaktyką.

Korzystając z ośmiu modeli obliczeniowych opracowanych przez inne zespoły i stosując to, co wiemy obecnie o ewolucji galaktyk, naukowcy przewidzieli na przykład, że na obszarze nieba wielkości Księżyca w pełni, Athena będzie w stanie wykryć promieniowanie X z około 2500 supermasywnych czarnych dziur w jądrach bardzo młodych galaktyk we wczesnym Wszechświecie. Wyniki sugerują, że emisja radiowa będzie mniej obfita w tych wczesnych wiekach, ale potężne teleskopy, takie jak SKA, nadal będą w stanie zidentyfikować dziesiątki tych źródeł na tych samym obszarze nieba.

Modele obliczeniowe zostały opracowane i dopracowane wykorzystując to, co obserwujemy w środowiskach, w których galaktyki ewoluują w pobliskim Wszechświecie. Jednym z ograniczeń modeli, o którym świadczy to badanie, jest ich słaba zdolność do przewidywania kilku, bardzo jasnych, aktywnych jąder galaktycznych, o których wiadomo, że istnieją w odległych epokach. Zwiększenie rozmiaru symulacji – i zasobów obliczeniowych – jest konieczne, aby przezwyciężyć to ograniczenie i właściwie zrozumieć, jak pojawiły się i ewoluowały pierwsze galaktyki i supermasywne czarne dziury.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
IA

Vega


Załączniki:
2019mai13_1.jpg
2019mai13_1.jpg [ 147.4 KiB | Przeglądany 85 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 15 maja 2019, 18:56 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Małe, odporne planety, które najprawdopodobniej przetrwają śmierć swoich gwiazd

Małe, odporne planety, mające jądro z gęsto upchanych pierwiastków, mają największe szanse na uniknięcie zmiażdżenia i połknięcia, gdy umiera ich gwiazda macierzysta. Badanie zostało opublikowane w dzienniku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

Astrofizycy z Warwick Astronomy and Astrophysics Group modelowali szanse, jak różne planety zostaną zniszczone przez siły pływowe, gdy ich gwiazdy macierzyste staną się białymi karłami, i określili najważniejsze czynniki decydujące o tym, czy unikną zniszczenia.

Ich „przewodnik przetrwania” dla planet pozasłonecznych może pomóc astronomom zlokalizować potencjalne egzoplanety wokół białych karłów, ponieważ opracowywana jest nowa generacja jeszcze potężniejszych teleskopów w celu ich poszukiwania.

Większości gwiazd, takich jak nasze Słońce skończy się paliwo i kurczą się, stając się białymi karłami. Warstwy zewnętrzne gwiazdy zostaną poddane siłom pływowym, gdy gwiazda zapadnie się i stanie się bardzo gęsta. Siły grawitacyjne wywierane na dowolne okrążające je planety byłyby ogromne i potencjalnie przeciągałyby je na nowe orbity, wypychając nawet niektóre dalej w ich układy słoneczne.

Modelując efekty zmian grawitacyjnych białego karła na orbitujące ciała skaliste, naukowcy określili najbardziej prawdopodobne czynniki, które spowodują, że planeta przeniesie się w „promień zniszczenia” gwiazdy; odległość od gwiazdy, na jakiej obiekt trzymany tylko dzięki własnej grawitacji, rozpadnie się z powodu sił pływowych. W promieniu zniszczenia utworzy się dysk ze szczątków zniszczonych planet.

Chociaż to, czy planeta przetrwa zależy od wielu czynników, modele pokazują, że im bardziej masywna jest planeta, tym większe jest prawdopodobieństwo, że zostanie zniszczona przez oddziaływania pływowe.

Ale zniszczenie nie jest zależne tylko od samej masy ale częściowo też od lepkości, czyli miary odporności na odkształcenia: egzoplanety typu ziemskiego o niskiej lepkości mogą łatwo zostać pochłonięte, nawet jeżeli znajdują się w odległości pięciokrotnie większej, niż odległość od centrum białego karła do jego promienia zniszczenia. Księżyc Saturna, Enceladus – często określany jako „brudna kula śniegowa” – jest dobrym przykładem jednorodnej planety o bardzo niskiej lepkości.

Egzo-ziemie o wysokiej lepkości mogą być łatwo pochłonięte tylko wtedy, gdy znajdują się w odległości dwa razy większej, niż odległość od centrum białego karła do jego promienia zniszczenia. Planety te składałyby się w całości z gęstego rdzenia ciężkich pierwiastków o podobnym składzie do planety „heavy metal” odkrytej przez inny zespół astronomów z University of Warwick. Planeta ta uniknęła pochłonięcia, gdyż jest tak mała, jak planetoida.

Dr Dimitri Veras z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warwick powiedział: „Artykuł jest jednym z pierwszych w historii poświęconych badaniom efektów pływowych między białymi karłami i planetami. Ten typ modelowania będzie miał coraz większe znaczenie w nadchodzących latach, kiedy prawdopodobnie zostaną odkryte kolejne skaliste obiekty w pobliżu białych karłów.”

Odległość od gwiazdy, podobnie jak masa planety, ma silny związek z przetrwaniem lub pochłonięciem. Zawsze będzie bezpieczna odległość od gwiazdy, która zależy od wielu parametrów. Ogólnie rzecz biorąc, jednorodna skalista planeta, która znajduje się w odległości od białego karła wynoszącej ok. ⅓ dystansu dzielącego Merkurego od Słońca, gwarantuje, że nie zostanie pochłonięta przez siły pływowe.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
RAS

Vega


Załączniki:
white_dwarf_and_dust_ring.jpg
white_dwarf_and_dust_ring.jpg [ 889.01 KiB | Przeglądany 70 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 17 maja 2019, 16:54 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Hubble obserwuje twórcze zniszczenie zderzających się galaktyk

Kosmiczny Teleskop Hubble’a spojrzał na spektakularną nieregularną galaktykę NGC 4485, która została zawinięta przez jej większego galaktycznego sąsiada. Grawitacja drugiej galaktyki zakłóciła uporządkowany zbiór gwiazd, gazu i pyłu, dając początek nieregularnemu obszarowi nowonarodzonych, gorących, niebieskich gwiazd i chaotycznych skupisk i strumieni gazu i pyłu.

Galaktyka nieregularna NGC 4485 była uczestnikiem dramatycznej grawitacyjnej gry ze swoim większym galaktycznym sąsiadem NGC 4490. Znaleziony ok. 30 mln lat świetlnych stąd w konstelacji Psy Gończe (Canes Venatici) dziwny skutek tych oddziałujących galaktyk zaowocował wpisem w Atlasie Osobliwych Galaktyk: Arp 269.

Już będące blisko siebie, NGC 4485 i NGC 4490 zaczynają się od siebie oddalać, w znacznie zmienionych w stosunku do pierwotnych postaciach. Wciąż zaangażowana w destrukcyjny, ale twórczy taniec, siła grawitacji między nimi nadal wypacza każdą z nich nierozpoznawalnie, jednocześnie tworząc warunki dla ogromnych obszarów gwiazdotwórczych.

Te galaktyczne przeciągania liny spowodowały powstanie strumienia materii o długości około 25 000 lat świetlnych, który łączy obydwie galaktyki. Strumień składa się z jasnych węzłów i ogromnych kieszeni gazowych regionów, a także ogromnych obszarów gwiazdotwórczych, w których rodzą się młode, masywne, niebieskie gwiazdy. Jednak, te krótko żyjące gwiazdy szybko wyczerpują paliwo i kończą życie w dramatycznych eksplozjach. Podczas, gdy takie zdarzenie często wydaje się być destrukcyjne, wzbogaca ono także kosmiczne środowisko ciężkimi pierwiastkami i dostarcza nową materię, tworząc nową generację gwiazd.

W NGC 4485 są teraz widoczne dwa różne regiony; po lewej stronie są wskazówki dotyczące poprzedniej struktury spiralnej galaktyki, która w pewnej chwili uległa „normalnej” ewolucji galaktycznej. Z prawej strony obrazu widać rozerwany fragment galaktyki w kierunku większego sąsiada, wybuchający gorącymi, niebieskimi gwiazdami i strumieniami pyłu i gazu.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Space Telescope

Vega


Załączniki:
heic1910a.jpg
heic1910a.jpg [ 399.04 KiB | Przeglądany 53 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 19 maja 2019, 13:46 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 941
Oddział PTMA: Kraków
Masywna kolizja w przeszłości Drogi Mlecznej

Nasza galaktyka Drogi Mlecznej prawdopodobnie zderzyła się lub doświadczyła innych oddziaływań z innymi galaktykami podczas swojego życia. Takie interakcje są powszechnym kosmicznym zjawiskiem. Astronomowie mogą wydedukować historię akrecji masy w Drodze Mlecznej badając gruz w galaktycznym halo powstały jako pozostałości pływowe takich epizodów. Sprawdziło się to szczególnie dobrze w badaniach ostatnich zdarzeń, takich jak przypadek galaktyki karłowatej Strzelca kilka miliardów lat temu, który pozostawił strumienie pływowe gwiazd widoczne na mapach galaktyk. Szkodliwe skutki, jakie te spotkania mogą powodować dla Drogi Mlecznej, nie zostały jednak dobrze zbadane, a wydarzenia z jeszcze odleglejszej przeszłości są jeszcze mniej oczywiste, gdy stają się rozmyte przez naturalne ruchy i ewolucję galaktyki.

Niektóre epizody w historii Drogi Mlecznej były jednak tak katastrofalne, że trudno je ukryć. Naukowcy już od pewnego czasu wiedzą, że halo gwiazd Drogi Mlecznej dramatycznie zmienia postać wraz z odległością od centrum Galaktyki, co wykazuje skład gwiazd (ich „metaliczność”), ruch gwiazd i ich gęstość. Astronom CfA Federico Marinacci i jego koledzy przeanalizowali zestaw komputerowych symulacji kosmologicznych i galaktyk w nich oddziałujących. W szczególności przeanalizowali historię halo galaktyk, które ewoluowały w epizodzie łączenia się. Doszli do wniosku, że 6-10 mld lat temu Droga Mleczna połączyła się w zderzeniu czołowym z galaktyką karłowatą, i że ta kolizja może obecnie spowodować zmiany postaci w populacji gwiazdowej obecnie obserwowanej w halo Galaktyki.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
CfA

Vega


Załączniki:
su201919.jpg
su201919.jpg [ 79.17 KiB | Przeglądany 43 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 700D, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 442 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 19, 20, 21, 22, 23  Następna

Czas środkowoeuropejski letni


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group